Środa
Wielka książka Timothy Snydera „Skrwawione ziemie” (Bloodland. Europe between Hitler and Stalin). Czyli opowieść o tym, co z rejonem od Odry aż właściwie po Kaukaz zrobili pospołu Stalin z Hitlerem. Przeprowadzoną na zimno eksterminację milionów zaczął sowiecki satrapa, potem przyspieszył niemiecki fuhrer, aby zostawić ostatnie sztychy w morderczym dziele super-katowi z Kremla.

 
Snyder pisze znakomicie, trafia w sedno, znajdując paralele pomiędzy nazistami i komunistami, co tak bardzo dzisiaj nie podoba się rosyjskim szowinistom. Ot, strona 153, gdzie autor zauważa, że obu najeźdźcom Polski „chodziło precyzyjnie o eksterminację polskiej inteligencji. Główny przesłuchujący w Kozielsku mówił o odmiennej filozofii; z kolei jeden z przesłuchujących w hitlerowskiej Akcji A-B rozkazał rozstrzelać starego człowieka za polski sposób myślenia. Myślano, że to właśnie inteligencja była wyrazicielem tej cywilizacji i to ona manifestowała ów specjalny sposób myślenia. Masowy mord dokonany na niej przez obu okupantów był tragicznym znakiem, że polska inteligencja dokonała swego historycznego przeznaczenia”.
Amerykański historyk piszący o cywilizacji polskiej i jej wyrazicielu – niszczonej bezwględnie przez nazistów i komunistów – polskiej inteligencji. Nic dziwnego, że taki był plan Niemców i Wielkorusów (bo tak należy nazywać Sowietów). Ale zobaczmy, Polak – inteligent czy nie – to taki stwór, którego zaj… ć nie sposób: walisz kijem, mordujesz, a tu w nowym pokoleniu jakiś „Łupaszka” czy „Ogień” wyskoczy i pokaże naszym szanownym sąsiadom „takiego wała”. Pomimo mordów i katuszy, trzeba przyznać, jesteśmy żywotnym i zadziornym narodem, co naszym sąsiadom nie podoba się, oj stękają, że nie tak czy siak. I tak ma być, myślę sobie, bo Polacy nie żyją po to, aby włodarzom w Moskwie i Berlinie miło było klepać nas po pleckach. „Póki my żyjemy…”

 
Ale książka Snydera to mroczna, tragiczna opowieść o Piekle zgotowanym przez niemiecko-sowieckie przymierze z sierpnia 1939 r., które przyczyniło się do zwiększenia tempa totalitarnych maszynek do mielenia ludzi. Niemieccy planiści, z typową dla siebie skrupulatnością i pomysłowością, kryjąc za wielkimi słowami, zwykłą chęć mordu i rabunku przygotowali Plan. Pisze Snyder na stronie 416: „Hitler wyobrażał sobie kolonialne uwstecznienie Sowietów i Polski, co miało pochłonąć śmierć dziesiątków milionów ludzi. Władze nazistowskie planowały, aby wschodnie rubieże Rzeszy zostały pozbawione przemysłu oraz miejscowej ludności, aby przekształcić je w rolnicze terytorium zarządzane przez niemieckich panów. Składać się to miało z czterech etapów. Pierwszy zakładał – po błyskawicznym pokonaniu Związku Sowieckiego latem 1941 r. (podobnie szybko jak Polski jesienią 1939 r.) – pełne panowanie nad Polską, Białorusią, Ukrainą, zachodnią Rosją i Kaukazem. Drugi etap to Plan Głodu, mający na celu śmiertelne zagłodzenie 30 milionów mieszkańców tych terenów zimą 1941-42, po przekierowaniu całej żywności do Niemiec i Europy Zachodniej. W trzecim kroku, Żydzi z terenów Związku Sowieckiego, którzy przeżyliby głód wraz z Żydami polskimi oraz tymi pod niemieckimi rządami mieliby być zamordowani w ramach Ostatecznego Rozwiązania. Czwarty etap – Generalny Plan Wschodni – miał oznaczać deportację, mordowanie, niewolnictwo lub asymilację pozostałej ludności oraz zaludnienie Europy Wschodniej kolonistami z Niemiec w latach po ostatecznym zwycięstwie. Przestrzeń życiowa dla Niemców miała być polami śmierci dla innych”.

 
Plany Hitlera się posypały, bo nie udało się pokonać na czas – a potem w ogóle – Sowietów. W efekcie – trzy punkty zrealizowano jedynie częściowo; „zamordowano dziesięć milionów ludzi, znacznie mniej niż oryginalnie planowano”. W całej rozciągłości dokonano jedynie Ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej – jak to pięknie w języku Goethego ujęła hitlerowska biurokracja…
To każe bardzo sceptycznie podchodzić do tych wszystkich, którzy uważają, że gdyby Polska ustąpiła w sierpniu 1939 r. i złączyła siły z Hitlerem, to polskie czołgi wkraczałyby na Plac Czerwony i w ogóle byłoby pięknie (Polacy w odpowiednim momencie przeskoczyliby do obozu aliantów i byłoby zwycięstwo, bez kacapów i z pobitymi Niemcami). Bzdura. Rzeczywiście uniknęlibyśmy może najgorszego czasu wrzesień 1939 r. – czerwiec 1941 r. gdy byliśmy mordowani przez obu okupantów razem i we współpracy, ale tak ładnie by nie było. Hitler potrzebował ziem polskich, więc w najlżejszym wariancie „przesunąłby” miliony Polaków na Wschód. I opowieści o tym, że polskie mundury nie byłyby aktywnie włączone w mordowanie milionów Żydów czy sowieckich jeńców, można między bajki włożyć. Polacy splamiliby się moralną podłością na setki lat…

 

Poniedziałek
Ileż tragedii kryje się pod gładkim uśmiechem, który obserwujemy u innych przy porannej kawie? Pod iloma pięknymi garniturami od Armaniego kryje się troglodyta, chętny skopać kogoś na całego (tak, żeby lała się krew, pękła przegroda nosowa, pękały – naprawdę, słyszysz ten t r z a s k – kości) za dwa, trzy grosze. A za iloma twarzami skrytymi za blond czupryną i niebieskimi oczami kryją się zimne dranie, zdradzające najbliższych. Nie, nie chcemy tej wiedzy, po co nam ona. Gdybyśmy współodczuwali każde cierpienie i zło wokół nas, nie dałoby się żyć normalnie. Dlatego tak dobrze jest zauważać każdy dobry gest, słowo, warto się nimi wzruszać.
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.
Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

 
Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.

 
Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

 
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.
Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach – świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.

 
Pamiętajmy o tych słowach z poematu „Dezyderata” wyruszając każdego dnia rano do pracy. Chwaląc każdy dzień każdego dnia.