Wszyscy przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama, dziedzicami zgodnie z obietnicą. Będą patrzeć na tego, którego przebili.

 
Ga 3, 26-29

 

Niemiecki filozof Ludwig Andreas Feuerbach, żyjący w XIX w. pisał: „Musimy w miejsce miłości Boga uznać miłość człowieka za jedyną, prawdziwą religię, w miejsce wiary w Boga krzewić wiarę człowieka w siebie samego, w swe własne siły, wiarę, że los ludzkości nie zależy od istoty znajdującej się ponad nią, lecz zależy od niej samej, że jedynym diabłem człowieka jest sam człowiek: człowiek prymitywny, zabobonny, egoistyczny i zły, ale też jedynym bogiem człowieka jest sam człowiek”. Wpisywał się on bardzo mocno w tworzenie atmosfery wrogiej wszelkiej religii i moralności. Zło świata bez Boga rozlało się szeroko po świecie i przybrało różne formy.

 
To zło przewidział 1500 lat temu jeden z najbardziej wpływowych mnichów, mistyków tamtych czasów, św. Nil. Posłuchajmy jego wizji prorockiej: „Ludzie po 1900 roku, w połowie XX stulecia zmienią się nie do poznania. Kiedy nadejdzie czas Antychrysta, cielesne namiętności zaćmią umysły ludzi, hańba i bezprawie będą rosnąć w siłę. Wtedy to świat będzie się zmieniać nie do poznania. Wygląd ludzi tak się zmieni, że nie można będzie odróżnić mężczyzn od kobiet, z powodu bezwstydności w ubiorze, z powodu pokus Antychrysta. Nie będzie żadnego szacunku dla rodziców i starych ludzi, miłość będzie gasnąć a katoliccy duchowni, biskupi i księża będą stawać się próżnymi, zupełnie nie odróżniającymi prawdy od fałszu. W tym czasie zmieni się moralność i tradycje chrześcijan i Kościoła. Ludzie porzucą skromność i zapanuje rozwiązłość. Kłamstwo i chciwość przyjmie wielkie rozmiary, a biada tym, co gromadzą skarby. Żądza, cudzołóstwo, homoseksualizm, tajemne niegodziwości i zbrodnia zapanują w społeczności. W tym czasie, który nadejdzie, z powodu tych wielkich zbrodni i rozwiązłości, ludzie zostaną pozbawieni łaski Ducha Świętego, jaką otrzymali na chrzcie świętym, a także wyrzutów sumienia. Domy boże będą pozbawione bogobojnych i pobożnych dusz pasterzy i biada chrześcijanom, jacy pozostaną na świecie w tym czasie. Wielu zupełnie straci wiarę, ponieważ nie znajdą nikogo, kto by im pokazał światło prawdziwej wiary. Wtedy nie będą się oni separować od świata w święte ‘okopy’ w poszukiwaniu ulgi w ich duchowych cierpieniach, ale wszędzie będą napotykać przeszkody i ograniczenia. Wszystko to będzie wynikać z faktu, że Antychryst będzie chciał być panem ponad wszystkim i stanie się władcą całego świata, i będzie czynić ‘cuda’ i znaki kłamliwe. Udzieli też nieszczęśliwemu człowiekowi inteligencji tak, że odkryje on sposób, w jaki jeden człowiek będzie mógł prowadzić rozmowę z innym z jednego końca Ziemi do drugiego. W tym czasie ludzie będą latać jak ptaki i docierać do dna morskiego jak ryby. I kiedy dokonają tego wszystkiego, ci nieszczęśliwi ludzie będą wieść wygodne życie, nie wiedząc, że jest to oszustwo Antychrysta. Antychryst tak napełni naukę próżnością, że zboczy ona z prawdziwej drogi i spowoduje, że ludzie stracą wiarę w istnienie Boga i w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej. Wtedy to dobry Bóg zobaczy upadek, upadek ludzkiego rodu i skróci te dni przez wzgląd na tych niewielu, którzy będą zbawieni, ponieważ nieprzyjaciel stara się wprowadzić w błąd, jeżeli to możliwe, nawet i wybranych. Wtedy to miecz kary nagle się ukarze i zgładzi bezbożnika i jego pachołków”.

 

Aż trudno uwierzyć, że tak precyzyjnie o dzisiejszych czasach można było napisać 1500 lat temu. Trudno także oprzeć się wrażeniu, że za tą wizją stoi ostrzegające Miłosierdzie Boże. Mówiąc o podstępności Antychrysta warto tu wspomnieć ojca Joachima Badeni, który niespełna rok przed swoją śmiercią, otrzymał wewnętrzne polecenie napisania o Paruzji. I tak przy współpracy Judyty Syrek powstała książka „Uwierzcie w koniec świata”.

 
Joachim był synem dyplomaty, radcy poselstwa austriackiego w Belgii hrabiego Ludwika Badeniego i Szwedki Alicji z domu Ancarcrona. Wpływy polityczne i potęga finansowa tego rodu sprawiły, że Galicję i Lodomerię nazywano Republiką Badeńską. Młody Badeni był normalnym przedstawicielem swoich czasów, pełnymi garściami czerpał z możliwości arystokratycznego życia. Wszystko zmieniło się za sprawą wydarzenia, które miało miejsce we Lwowie. W drodze na nocną zabawę mijał figurę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej i poczuł delikatny dotyk na plechach. Rozejrzał się, ale nikogo nie było. Po latach tak wspomina: „Myślę sobie, co jest grane? Co mi się dzieje… Nagle coś mnie tchnęło, żeby pójść do kościoła. Niestety wszystkie były zamknięte”. Nie mógł jednak zapomnieć tego dotyku. Następnego dnia wszedł do kościoła i w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu doznał pierwszej wizji mistycznej. Później wstąpił do zakonu dominikańskiego i stał się jednym z najbardziej wpływowych duchownych, mistyków, którego słowa ukształtowały serca wielu młodych ludzi.

 

W swojej ostatnie książce ojciec Joachim Badeni pisze o metodach działania Antychrysta, który mówi współczesnemu człowiekowi: „To, co ja wam proponuję to dobrobyt: każdy może zostawić swoją żonę, zlikwidować dzieci, jeżeli ma ich za dużo. Wszystko, co wam służy, jest dobre”. Wiemy, że to znajduje posłuch u wielu, odrzućmy normy moralne bo przyjemność jest ważniejsza. Nawet krzyż wykorzystywany jest w manipulacjach Antychrysta. Mówi on: Możesz spokojne zdjąć krzyż ze ścian urzędów czy szkół, bo krzyż winniśmy nosić w naszym sercu. Ojciec Badeni pisze: „To jest bardzo chytre powiedzenie. Bądźcie pobożni, miejcie krzyż w swoich sercach. Oczywiście nikt nie będzie miał krzyża w sercu; człowiek, wykonując swoje codzienne obowiązki, zapomni o nim za pięć minut. Natomiast na ścianie krzyż wisi ciągle i przypomina. Staje się też przedmiotem adoracji”. A zatem Antychryst nie musi być jakąś straszną wersją szatana, zła. On stroi się w piórka dobroczyńcy człowieka i tym usypia czujność wielu. Działa podstępnie jak złodziej w nocy.

 

Święty ojciec Pio, który nieraz w fizyczny sposób zmagał się szatanem napisał: „Polem walki pomiędzy Bogiem a szatanem jest dusza ludzka. To w niej toczy się ta walka w każdym momencie życia. Trzeba, aby dusza dała wolny dostęp Panu i była przez Niego w pełni uzbrajana wszelkiego rodzaju bronią, aby jego Światło oświecało ją, wskazując na punkt rozpoczęcia walki z ciemnościami błędów. Trzeba, aby dusza przyoblekła się w Jezusa Chrystusa, w Jego prawdę i sprawiedliwość, aby założyła pancerz wiary i słowa Bożego, aby odniosła zwycięstwo nad tak potężnymi wrogami”. A zatem, najskuteczniejszym sposobem walki z Antychrystem jest przyobleczenie się w Chrystusa. Napełnienie się mądrością, mocą i jasnością Jego nauki. A do tego jest potrzebne Jego poznanie. Jeśli Go autentycznie poznamy, to odkryjemy, że jest On samą Miłością, którą umiłował nas do końca. W takiej sytuacji nie ma innej sensownej odpowiedzi, jak napełnić się tą Miłością i nią żyć.

 

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus zadaje apostołom pytanie, które ma pomóc im w Jego poznaniu. Jezus pyta: „A wy za kogo Mnie uważacie?” W imieniu wszystkich apostołów św. Piotr odpowiedział: „Za Mesjasza Bożego”, którego Bóg z miłości do nas posłał na ziemię, Mesjasza, który z miłości do nas umarł na krzyżu i zmartwychwstał, abyśmy i my mieli życie wieczne. Ta świadomość daje nam moc i mądrość zdążania drogą pięknej miłości, pięknej ale trudnej. Chrystus mówi: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Pierwszą odpowiedź, w naszym imieniu dali rodzice w czasie chrztu, jak pisze św. Paweł: „Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa”. A teraz kolej na nasze samodzielne odpowiedzi na pytanie: Kim jest dla mnie Chrystus?