Pamiętacie śliczną twarz Frodo Bagginsa z kultowej ekranizacji „Władcy Pierścieni”? Elijah Wood, któremu saga Petera Jacksona przyniosła międzynarodową sławę, zaczynał karierę aktorską w wieku ośmiu lat. Dzisiaj – 35 letni gwiazdor – wspomina trudne początki w branży i podczas rozmowy z dziennikarzem Sunday Times mówi wprost o „siatce pedofilskiej”, która działa w Hollywood. „Kiedy jesteś dzieckiem, jesteś niewinny, masz bardzo małą wiedzę o świecie, ale chcesz odnieść sukces”- tłumaczy. „Ci ludzie będą chcieli na tobie pasożytować, manipulować tobą. To, co martwi mnie najbardziej, to fakt, że ofiary boją się mówić głośno. Zdałem sobie sprawę, że to najprawdopodobniej nadal się dzieje”- wyznaje Wood. I jego słowa trzeba traktować poważnie. Przedstawiciele organizacji Bizparents, pomagającej młodym aktorom, oceniają, że w Hollywood działa obecnie „około stu czynnych pedofili”. „To problem, który istnieje od lat. Mamy nadzieję, że nareszcie ujrzy światło dzienne”- mówi Anne Henry, szefowa fundacji. „Wielu złych ludzi nadal tu pracuje, będąc chronionymi przez wysoko postawionych przyjaciół”- dodaje. Szczęśliwie Elijah mógł liczyć na matkę, która – jak sam mówi – „czuwała nad wszystkim i nie spuszczała z niego oka”. Wygląda na to, że trzeba być bardzo uważnym, by przygody małych dzieci na dużym ekranie nie zakończyły się wielką tragedią.

 

 
Jim Jarmusch swoim najnowszym filmem „Paterson” podbił tegoroczny festiwal w Cannes. Reżyser, znany m.in. z takich arcydzieł, jak: „Nieustające wakacje”, „Inaczej niż w raju” czy „Poza prawem”, tym razem oddał hołd niepozornemu miasteczku w New Jersey. „Zainteresowałem się Paterson jakieś 20 lat temu”- tłumaczy Jarmusch. „To trochę zapomniane miejsce. Leży niespełna 40 kilometrów od Nowego Jorku. Alexander Hamilton miał pomysł, żeby zrobić z niego pierwsze przemysłowe miasto w Ameryce. I tak się stało – rozwinął się tam przemysł tkacki”- kontynuuje. „Dziś jest zubożałe i pełne kontrastów. Wszędzie widać przemieszanie nadziei i rozpaczy”- podsumował. Reżyser, którego czasem można spotkać na ulicach Nowego Jorku, przyznaje, że jest zmęczony ciągłą gonitwą, hałasem i tłumem. „Zaczynam mieć dość Nowego Jorku. Wciąż tu mieszkam, ale mam też mały dom w dolinie Hudson w Catskills. Na łonie natury, po okolicy chodzą niedźwiedzie i kojoty. Trzy tygodnie w miesiącu mieszkam w mieście, tydzień tam”- wyznaje. „Ale chcę odwrócić proporcje”. Na razie nakręcił poetycki obraz, którym zachwycają się i krytycy i publiczność. „Usiłowałem znaleźć jakieś antidotum na wszechobecną w kinie akcję, konflikt, podkręcaną do niemożliwości dramaturgię. To mnie znudziło. Tego jest za dużo”- mówi nowy, wyciszony Jim Jarmusch. Który – jeśli nawet się starzeje – robi to, jak mawiał Woody Allen, w najlepszym momencie życia.

 

 
Niestety, to już oficjalna wiadomość. Daniel Craig zakończył swoją przygodę z rolą Jamesa Bonda i już nigdy nie pojawi się w roli seksownego agenta z licencją na zabijanie niewieścich serc. Brytyjski aktor odrzucił rekordowy kontrakt na 68 milionów funtów (!), udowadniając tym samym, że pieniądze to nie wszystko. „Miał dość”- mówi osoba z otoczenia aktora. „Już po nakręceniu „Spectre” uważał, że to koniec. Był niezadowolony ze scenariusza, współpracy i bezpieczeństwa na planie”. Podobno jednak producenci byli pewni, że odpowiednio wysoka gaża (w przeliczeniu: 390 milionów złotych!) przekona Craiga, ale gwiazdor pozostał nieugięty. Kto go zastąpi? Media wyznaczyły już kandydata. Jest nim Tom Hiddlestone, który – podobnie jak ostatni agent 007- jest przystojnym blondynem o niewinnym wejrzeniu. Jednak fani mają inny pomysł. W roli Jamesa Bonda chętnie widzieliby… Gillian Anderson. „Znana z serii Archiwum X aktorka nie skomentowała jeszcze inicjatywy fanów, którzy wystosowali specjalną petycję do producentów”- czytamy. „Ale z pewnością będzie rozbawiona”- pisze prasa, jednocześnie publikując zdjęcia pięknej Gill z eleganckim rewolwerem. Kto wie, może faktycznie czas na zmianę płci legendarnego Agenta Jej Królewskiej Mości? W końcu jeśli „Kopernik była kobietą” to dlaczego nie może zostać nim 007?