Ci, którzy według ciała żyją, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Skoro zaś Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na skutki grzechu, duch jednak ma życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

 
Rz 8, 8-11

 

Tydzień po pogrzebie męża i ojca, dzieci wróciły do swoich domów, a ona została sama w pustym mieszkaniu. Kilka dni zajęło jej załatwianie spraw urzędowych związanych ze śmiercią i pogrzebem męża. Aż przyszedł najtrudniejszy moment – porządkowanie szaf i szuflad, gdzie były ubrania i rożne rzeczy po mężu. Zaczęła pakować garnitury, swetry, krawaty. Niektóre rzeczy postanowiła przekazać na cele charytatywne. W czasie tego pakowania zobaczyła flanelową koszulę, którą mąż wkładał w chłodniejsze dni. Ostatni raz miał ją na sobie dzień przed pójściem do szpitala, z którego już nie wrócił. Wzięła ją do rąk i poczuła zapach męża. Włożyła ją na siebie i miała wrażenie, że mąż obejmuje ją ramionami. Poczuła jego obecność, a jej serce wypełnił pokój i radość. Zapachem męża wróciło do niej pocieszenie i radość. W psychologii to zjawisko jest nazywane olfactory comfort – „zapachowe pocieszenie”.

 
Jedna z pielęgniarek z Minnesoty zauważyła, że dzieci, przebywające w szpitalu, które przeżywały ogromny lęk z powodu oddzielenia od matki uspokajały się, gdy przykrywano je ubraniem z zapachem matki. Wymyśliła zatem koszule z miękkiego materiału, które matki nosiły na sobie kilka godzin przed opuszczeniem swego dziecka. Następnie tą koszulą przykrywano dziecko. Dzieci przykryte koszulą z zapachem mamy były spokojniejsze, mniej zdenerwowane, gdy mamy musiały je opuścić na kilka godzin. Ten zapach dawał dzieciom poczucie obecności i miłości bliskiej osoby, która nie była obecna (Na podstawie książki Lauren F. Winner „Wearing God”).

 
Możnaby zapytać dlaczego opowiadam tę historię w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, zwanej w tradycji polskiej Zielonymi Świątkami. Opowiadam ją z dwóch powodów, które mają zapachowy motyw. Pamiętam te święta z lat dzieciństwa. W domu rodzinnym, w zagrodzie pachniało świeżą zielenią brzóz i tataraków oraz kwiatami bzów i wszelkich innych, które zdążyły zakwitnąć na ten uroczysty dzień. Dekorowaliśmy bowiem w tym dniu zielenią i kwiatami domy i nasze obejścia, a także parafialny kościół. Ten zapach przenosił nas do Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat. Był to dzień Pięćdziesiątnicy. Jerozolima pachniała kwiatami, zielenią i owocami. Obchodzono wtedy bowiem Szawuot – żydowskie Święto Tygodni, zwane też Świętem Żniw, Pięćdziesiątnicą lub Zielonymi Świątkami. Upamiętniało ono nadanie Tory Mojżeszowi na górze Synaj oraz nawiązywało do rolniczych zwyczajów, było świętem pierwszych plonów. Do świątyni jerozolimskiej przynoszono w ofierze dziękczynnej dwa bochenki chleba, snopy zboża oraz inne plony ziemi. Przystrajano zielenią i kwiatami świątynię oraz domostwa.

 
Drugi „zapachowy” motyw tej Uroczystości jest najważniejszy. Zapewne apostołowie i uczniowie Jezusa po Jego Wniebowstąpieniu tęsknili za Jego obecnością, jakiej doświadczali w czasie przed wniebowstąpieniem. Jezus zapowiedział spełnienie tych tęsknot. Uczniowie pełni lęku i wewnętrznego niepokoju zamknięci w Wieczerniku z obawy przed Żydami czekali na spełnienie tej tajemnicy, które dokonało się w dniu Pięćdziesiątnicy. Dzieje Apostolskie tak opisują to wydarzenie: „Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić”. Po tym wydarzeniu apostołowie wychodzą z Wieczernika i w mocy Ducha Świętego głoszą całemu światu Dobrą Nowinę o zmartwychwstaniu Chrystusa i naszym zbawieniu. Był to niejako dzień narodzin Kościoła.

 
Św. Jan Paweł II mówił: „Pięćdziesiątnica to dzień, w którym Kościół wychodzi na forum publiczne. Wylanie Ducha Świętego na apostołów zgromadzonych w Wieczerniku uświęca początek nowej ludzkości, zrodzonej z Paschy Chrystusa i ożywianej Bożą miłością. Oto cud Kościoła! Kościół jest miłością, którą Bóg obdarza świat: jest nowym ludem”. Zaś pisarz francuski Daniel Rops tak pisze o duchowej przemianie apostołów po zesłaniu Ducha Świętego: „Od Zielonych Świąt wiara uczniów była już nie tylko ugruntowana, lecz stała się zdobywcza. Uświadomili sobie, że wśród społeczności żydowskiej, której życie i obrzędy dzielili, stanowią inny rodzaj ludzi, nowe plemię, którego zadaniem jest rzucać ziarno w ziemię. Odtąd poczuli w sobie siłę, która zdecydowanym na wszystko mniejszościom daje zwycięską odwagę”. W tym właśnie dniu – jak pisze św. Jan Paweł II -Kościół „wychodzi na świat, tak jak nowo narodzone dziecko” i „w mocy Ducha Świętego zaczyna spełniać swoją misję”.

 
Ten Duch przychodzi do każdego z nas i staje się źródłem mocy i pokoju sięgającego wieczności. Św. Paweł w Liście do Rzymian pisze: „A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha”. Napełnieni Duchem Świętym mamy w Jego mocy przemieniać świat na miarę Królestwa Bożego. Papież Franciszek powiedział: „Mamy mocną pewność, że Duch Święty swym potężnym tchnieniem daje Kościołowi odwagę, by wytrwać, a także poszukiwać nowych metod ewangelizacji, aby nieść Ewangelię aż na krańce ziemi. Ducha Świętego, który czyni ‘Kościół świątynią Boga żywego” prośmy o wzrost i ożywianie naszego życia duchowego, abyśmy stawali się naśladowcami Boga i wzrastali ku pełni człowieczeństwa, na miarę otrzymanych darów: ‘Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i rozpal w nich płomień Twojej miłości”„.

 
Przyjęcie Ducha świętego sprawia, że Bóg staje się dla nas nienaruszonym fundamentem naszego życia i źródłem pokoju oraz nadziei we wszelkich sytuacjach życiowych. Pisze o tym chora kobieta Arnchilda Lauveng: „Miałam w sobie dziecięcą wiarę, która towarzyszyła mi zawsze, przez całe życie, że istnieje dobry Pan Bóg, który jest z nami w dobrych i złych dniach i który mnie nie opuści, niezależnie od tego, czy wyzdrowieję, czy nie. W mojej wierze wyzdrowienie nie było najważniejsze, znacznie ważniejsza była świadomość, że On tam jest”. Napełnieni Duchem Świętym mamy moc kroczenia jasną stroną naszego życia, tak jak w poniższej historii. W sierpniu roku 2014 w mieście Ferguson w stanie Missouri doszło do protestów, które przekształciły się w zamieszki połączone z aktami wandalizmu. Gdy zamieszki ustały Max, uczeń ósmej klasy poprosił swoją mamę, aby razem z bratem mógł się włączyć w sprzątanie miasta zdemolowanego przez protestujących. Matka zgodziła się. Ale chłopcy chcieli zrobić coś więcej. Przez Internet wyszukali firmy, które najbardziej ucierpiały z powodu zamieszek i do jednej z nich zadzwonili i umówili się na spotkanie z właścicielką. Przez trzy godziny słuchali słów nienawiści i gniewu właścicielki zniszczonego zakładu. Okazało się, że jeśli nie mają $20 000 to nie wiele mogą jej pomóc. I znowu nagłośnili sprawę przez Internet i zebrali 20 608 dolarów, ofiarowali je kobiecie, która dzięki temu mogła odbudować swoją firmę.

 
Ci chłopcy widząc niesprawiedliwość nie podali się gniewowi, nie odseparowali się od innych, ale opowiedzieli się po stronie dobra, stworzyli wspólnotę zogniskowaną wokół dobra i w ten sposób mogli wiele pomóc. Duch święty uzdalnia nas do takich wyborów i czynów. Wystarczy się tylko na Niego otworzyć.