„To dzisiejsze nachalne kreowanie sztucznych gwiazd bardzo mnie irytuje”- powiedziała w wywiadzie Beata Kozidrak. „Pseudo-marketing nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Zrzucenie biustonosza nie pozwala lepiej śpiewać”- dodała. Wokalistka zespołu Bajm, który największe tryumfy odnosił w latach 80-tych, wspomina: „Dostawałam listy miłosne, owszem. Najdziwniejsze przychodziły od pewnej starszej pani. Wysyłała mi wielkie bukiety róż i erotyczną bieliznę. Jeździła za mną na koncerty. Pojawiała się w hotelach, w których mieszkała nasza ekipa. Naprawdę w pewnym momencie zaczęłam się obawiać tej obsesji. Wreszcie powiedziałam jej otwarcie, że jestem w stu procentach hetero i nic z tego nie będzie. Pomogło”. Dzisiaj ta starsza pani pisałaby pewnie listy do Conchity Wurst, albo naszej polskiej wersji „wokalisty gender”- Michała Szpaka.

 
„Spośród wszystkiego, co udało mi się zrobić do tej pory, tak naprawdę mogę być zadowolony tylko z niektórych fragmentów. Całą resztę chciałbym powtórzyć”- powiedział Janusz Gajos. Wybitny aktor o swojej roli w filmie Bartosza Konopki pt. „Droga do mistrzostwa” opowiedział za pomocą niemej etiudy. „Mistrzostwo to słowo ogromnej wagi. Ten, kto wprost mówi, że jest mistrzem, trochę kłamie. Jest w tym rodzaj zadufania. Mistrzem może nazywać się człowiek, który na przykład skoczył najwyżej, pobiegł najszybciej, zrobił coś najlepiej. Może się tak nazwać, ale tylko na jakiś czas, bo wiadomo, że za chwilę pojawi się ktoś, kto zrobi wszystko lepiej”- wyznał skromnie aktor. „Droga do osiągnięcia szczytu jest godna pochwały, ale myślę, że opowiadać o niej trzeba ostrożnie”. I w tym właśnie objawia się prawdziwa klasa i mądrość artysty.

 

 
Jim Carrey – amerykański aktor komediowy – ma hojną rękę. Podobno zachwycony kolacją w jednej z nowojorskich restauracji zostawił suty napiwek. „Carrey’emu nie tylko bardzo smakował kurczak w sosie cytrynowym, ale również był pod wielkim wrażeniem sprawnej obsługi, postanowił więc wynagrodzić kelnera 225 dolarami napiwku”- podaje kolorowa prasa. „Głupi i gupszy”- szydzą internauci przywołując tytuły filmów Carrey’a. A może tylko kolejny „Truman Show”?

 

 
Brytyjska królowa 21 kwietnia kończy 90 lat. Z tej okazji odbędzie się huczna impreza. „W dniach 12-15 maja na Zamku Windsor spodziewanych jest 1500 gości”- podaje prasa. „Na urodzinowym koncercie zagrają gwiazdy muzyki pop, m.in. Kylie Minogue, James Blunt, Jess Glyne, a także wielkie operowe sławy: włoski tenor Andrea Bocelli i walijska diwa Katherine Jenkins”- czytamy. Czterodniowa biba zapowiada się nader interesująco. Tylko czy Elżbieta II przeżyje taki „melanż”? Oto jest pytanie.

 
Przez lata artystki i celebrytki różnej maści występowały w bieliźnie na scenie. Wycięte majtki, kuse staniczki nikogo dziś nie dziwią. Co innego mężczyzna w slipach. Do tego przystojny. Z umięśnioną pupą i zgrabnymi nogami. Nic dziwnego, że fanki ucieszyła „kreacja” Alexandra Skarsgarda, który na gali MTV Movie Awards wystąpił we fraku, muszce, śnieżnobiałej koszuli i takichż majtkach. „Chciałem pokazać uda prawdziwego wikinga”- powiedział aktor, który na scenie pojawiał się w przeszłości m.in. przebrany za kobietę. „Uwielbiam jego dystans do siebie” powiedziała koleżanka z planu. Reszta uwielbia pozostałe atrybuty przystojnego aktora.

 
Natasza Urbańska znana z bycia żoną Janusza Józefowicza i kilku nieudanych prób zostania piosenkarką/aktorką/tancerką (niepotrzebne skreślić) chyba w końcu się poddała i… i teraz „skupia się na siedmioletniej córce Kalinie”, która- jak podaje prasa – ma wszelkie zadatki na bycie artystką. „Uwielbia rekwizyty i kostiumy, maski oraz pióra. Jak kończy się mój spektakl, ona nie chce wychodzić. Najczęściej, jak schodzę ze sceny, moja córka jest poprzebierana w różne rzeczy i wymalowana tak, że jej nie poznaję”- mówi Urbańska. To bezsprzecznie wróży małej karierę. Czyli nie wróży dobrze.