„I to chyba najbardziej mi się z nim kojarzy: pozycja dystansu, która nie wyklucza uwagi ani serdeczności. Po prostu odejście o parę kroków i spojrzenie na sprawę szerzej, bez użalania się nad sobą, ani przypisywania samemu sobie przesadnej ważności. Fason, aż do końca”- tak napisał Jacek Dehnel o ulubionym wykładowcy, który popełnił samobójstwo, a właściwie dokonał aktu eutanazji. O historii Krzysztofa Kruszewskiego i jego żony czytam w zbiorze reportaży Justyny Kopińskiej („Polska odwraca oczy”). Książka zaczyna się od wyznań kobiety, która zakochała się w Mariuszu Trynkiewiczu, skazanym na czterokrotną karę śmierci (zamienioną później na 25 lat więzienia) i wyszła za niego za mąż podczas odbywania wyroku, a kończy na Zakładzie Karnym w Płocku, w którym strażnicy współpracują z mafią narkotykową i dostarczają więźniom towar. Po drodze jest ośrodek wychowawczy sióstr boromeuszek w Zabrzu i niezliczone historie dzieci krzywdzonych przez dorosłych. Najbardziej przejmujące relacje zaznaczam w tekście i razem z fragmentem o pozycji dystansu wysyłam znajomemu, który często podkreśla, że wszelkim życiowym niepowodzeniom jest winne jego traumatyczne dzieciństwo. „Traumatyczne” bo tatuś pił i w końcu rozszedł się z mamusią. Dlatego (dziś już bardzo dorosły) kolega nie radzi sobie z życiem. Jest w permanentnej depresji. Czarnej dziurze. Czeluściach i otchłaniach. Każdą przeszkodę, przykrość, gorszy dzień rozdmuchuje do monstrualnych rozmiarów, oczekując od tzw. społeczeństwa, że się pochyli, pomoże, zajmie, rozwiąże problem, przytuli do piersi. A społeczeństwo- jak pisała Masłowska – jest niemiłe. Zmęczone jest i ma dosyć własnych problemów. Więc kolega czuje się osamotniony. Ma pretensje. I dojmujące poczucie krzywdy. Niepomny nauk Gombrowicza, że należy wyzbyć się ckliwości i nauczyć dźwigać własne przeznaczenie. Z godnością. Spojrzeć z dystansem. Na ławice małych, nieistotnych spraw. Zmrużyć oczy i zobaczyć wszystko we właściwiej perspektywie.
Na jednym z portali społecznościowych grupa o nazwie „Tkliwi nihiliści opanowujący pozycję dystansu” liczy już ponad 170 tysięcy sympatyków. Aż trudno uwierzyć, że tylu Polaków ma do siebie dystans.
Założyciel strony, Kamil Zając, poeta i performer, ułożył dekalog tkliwego nihilisty. Brzmi następująco:

1. Ćwicz dystans. Bądź tkliwy.
2. Nie celebruj rozczarowań.
3. Nadto nie wymagaj, staraj się nie oczekiwać.
4. Nie bądź uzależniony od bezradności.
5. Nie daj się przytłoczyć własnym oczekiwaniom.
6. Nie tresuj swojego stresu.
7. Daj sobie prawo do niezrozumienia.
8. Staraj się znaleźć rzeczom swoje własne miejsce.
9. Nie schlebiaj gustom, staraj się je kształtować.
10. Spiesz się powoli. Pośpiech upokarza.

 
Szczególnie podobają mi się punkty: 4, 5 i 6. Dodałabym jeszcze: czytaj poezję. Albo: czytaj. Po prostu. Cokolwiek. Zamiast babrać się w sobie. Pociesz się myślą mądrzejszych, tych co przed tobą cierpieli na poczucie bezcelowości, szukali sensu. Czasem wystarczy parę wersów Ciorana. Po takiej lekturze każda depresja wydaje się o jeden odcień lżejsza.
W piątek ćwiczymy dystans na polonijnej imprezie, próbując nie sczeznąć od nadmiaru disco polo. Miało być karaoke i stand up, jest – jak napisała koleżanka – remiza strażacka i polonijny skansen. Komentarze nie spodobały się organizatorom i uczestnikom. Okazało się, że nie można szydzić z DJ, bo po pierwsze – impreza jest charytatywna, a po drugie – „tak się bawi Po-lo-nia” i jak się nie podoba, to wypad. Przypomniały mi się andrzejki, połowinki i inne licealne potańcówki, na których przeżywałyśmy podobne frustracje, próbując przebić się z nieco bardziej ambitną muzyką. Wtedy też decydowała większość. Co nie znaczy, że miała rację.
Czasem smuci poziom intelektualny osób, od których oczekiwałoby się czegoś więcej. I poziom agresji, głównie w internecie. Ale pomna przykazań tkliwych nihilistów nie celebruję rozczarowań i daję sobie prawo do niezrozumienia. Szczęśliwie ciągle jeszcze można zamknąć drzwi do internetowej kloaki i nie pozwolić, by odór ekskrementów przesączał się do poza-wirtualnego życia. W którym właśnie trwa fluorescencyjna wiosna. Koty siedzą w oknach. Dzieciom wypadają pierwsze zęby. A słowa składają się w zdania. Oznajmiające.
Że jesteś (my).

 

Napisz do autorki:
[email protected]