Pan Jarek z Polski napisał obszerny list. Oto jego streszczenie: „Do Stanów przyjechałem w roku 1989 i do roku 1995 pracowałem w fabryce. Harowałem przez siedem dni, 68 godzin w tygodniu, zarabiając $474 na tydzień. Rozliczałem się z zarobionych pieniędzy u pana Karola, który przyjeżdżał do fabryki, brał $100 za rozliczenie podatków plus $250 dopłaty za zaległe podatki do każdego rozliczenia. Przez pięć lat było wszystko w porządku, żadnej korespondencji od IRS nie dostałem.
W roku 1995 wróciłem do Polski, gdzie dowiedziałem się, że wygrałem zieloną kartę. Wkrótce wróciłem do USA, gdzie przebywałem i pracowałem do 2006 roku. W tym czasie nadeszła wiadomość, że mama zachorowała na raka, więc musiałem wrócić do Polski, by nią się opiekować. Mama zmarła, zielona karta mi wygasła, zresztą na pewno z niej nie skorzystam, bo teraz mam już 68 lat, jestem schorowanym człowiekiem, po zawale serca. Mieszkam w starym domu, który kupiłem po powrocie za pieniądze zarobione w Stanach. Na remont wydałem całe oszczędności i żyję z zasiłku chorobowego w wysokości 954 złotych na miesiąc.
W minionym roku przyjechał do Polski stary znajomy, który powiedział, że Karol – człowiek, który rozliczał nasze podatki w latach dziewięćdziesiątych okazał się oszustem i nasze pieniądze wkładał do swojej kieszeni. Nie mogę przeboleć, że ten zlodziej skradł mi emeryturę. Przepracowałem przecież kilkanaście lat i płaciłem podatki. Szkoda tylko, że nie trafiły do skarbu państwa, a wylądowały w kieszeni oszusta.
Ponadto znajomy powiedział, że Stany Zjednoczone wprowadziły ustawę FATCA. Boję się, że mogę być pociągnięty do odpowiedzialności za podatki zaległe w Ameryce. Żyję w obawie, że stracę dom. Nie śpię całymi nocami. Pani Elżbieto, bardzo proszę o odpowiedź, która w jednoznaczny sposób wyjaśni przepisy FATCA – czy one mnie dotyczą? Czy mam powody do strachu?”
Pan Jarek poruszył kilka spraw, które wyjaśnię po kolei.

Podatki
Po pierwsze, fakt, że pan Jarek przez kilka lat nie słał deklaracji podatkowych, nie oznacza, że nie płacił podatków. Jeżeli pracował na tzw. czek rozliczeniowy, to jego pracodawca potrącał mu i odprowadzał do skarbu państwa zaliczki na podatki federalne, podatki stanowe oraz składki na Social Security. Musi to robić każdy pracodawca, bo takie są przepisy. Dlatego też za lata pracy w fabryce od 1989 do 1995 pan Jarek ma najprawdopodobniej zapłacone zarówno podatki jak i składki Social Security. Roczne rozliczenie służy tylko do ostatecznego wyrównania rachunków z IRS. Czasami podatnik dopłaca niewielką kwotę, a czasami IRS odsyła nadpłatę. Nawet jeżeli Karol zeznania nie sporządził i nie posłał, to po tylu latach IRS nie będzie w to wnikał, bo podatki pracodawca odprowadzał regularnie.

 

 

Emerytura Social Security
Po drugie, zakładając, że pan Jarek pracował legalnie na czek rozliczeniowy, jest on uprawniony do pełnej emerytury Social Security. Skoro pracodawca potrącał składki w fabryce, a do tego dochodzą późniejsze lata pracy, to ma on zaliczone kilkanaście lat stażu. „Pełna” emerytura znaczy wypracowana przez co najmniej dziesięć lat. W pana Jarka przypadku będzie ona niewielka, bo zredukowana o 25.5% tytułem podatku dla nierezydentów (non-resident tax), ale lepsze to niż nic.
W razie gdyby okazało się, że pan Jarek nie ma dziesięciu lat pracy w USA, to byłby on uprawniony do łączonej emerytury (totalized benefits), czyli opartej na okresach pracy w Stanach i w Polsce. Szczegóły wyjaśniam w książce pt. „Emerytura polska i amerykańska, ich łączenie i skutki Umowy o zabezpieczeniu społecznym”.
Z racji miejsca zamieszkania pana Jarka, wniosek o emeryturę Social Security powinien złożyć w Biurze Świadczeń Federalnych przy amerykańskim konsulacie w Krakowie, ul. Stolarska 9, https://pl.usembassy.gov/embassy-consulate/krakow.

FATCA
Po trzecie, pan Jarek niepotrzebnie niepokoi się o FATCA – Ustawę o ujawnianiu kont zagranicznych. Dotyczy ona Amerykanów, którzy trzymają większe pieniądze w zagranicznych bankach (ponad $50,000 w jednym banku) – w krajach, które podpisały ze Stanami odpowiednie umowy. IRS chce wyłapać podatników, którzy oszukują na podatkach i chowają duże pieniądze za granicą, w tym terrorystów i handlarzy narkotykami. Polska podpisała ze Stanami umowę o współpracy w sprawie FATCA, ale pan Jarek jest całkowicie bezpieczny, bo nie jest Amerykaninem (status stałego rezydenta dawno mu wygasł), ani nie ma w banku ponad $50,000. Dom nie jest przedmiotem zainteresowania IRS. Szczegóły FATCA wyjaśniam w książce pt. „Jak chować pieniądze przed fiskusem”.
Wniosek
Jak widać, pan Jarek jest w porządku z przepisami, a do tego w Stanach czekają na niego pieniądze – skromna emeryturka Social Security. Nikt mu jej nie ukradł!
A gdyby pan Jarek chciał sprawdzić swoją starą podatkową i emerytalną kartotekę, może posłużyć się intrukcjami w książce pt. „Życie od nowa: Jak uporządkować problemy w urzędach”, która jest dostępna również na Internecie w wersji elektronicznej. Pan Jarek mógłby się przekonać, czy Karol – „rozliczacz” podatków – oszukał go, czy nie.
Mam nadzieję, że pan Jarek załatwi sobie emeryturę Social Security i będzie spał spokojnie.