Ostatnia debata demokratycznych rywali o nominację partyjną w wyborach prezydenckich wypadła dość spokojnie, zwłaszcza na tle burzliwych debat republikanów.

Zdecydowanie prowadząca w sondażach Hillary Clinton spierała się z senatorem Bernie Sandersem oraz byłym gubernatorem stanu Maryland Martinem O’Malley. Miało to miejsce w Manchester, New Hampshire w ubiegłą sobotę.

Pretendenci demokratyczni krytykowali jednego rywala republikańskiego, prowadzącego w sondażach Donalda Trumpa, resztę ignorując. Sanders powiedział, że agresywny nacjonalizm miliardera ma odwrócić uwagę od nierówności ekonomicznych. Zaś pani Clinton stwierdziła, że podaje „łatwe odpowiedzi na złożone pytania” a z powodu wyskoków przeciwko islamowi staje się on „najlepszym werbunkowym” Państwa Islamskiego.

W sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie pani Clionton uważa, że „jesteśmy wreszcie tam gdzie powinniśmy być” mając na myśli starania Waszyngtonu o dyplomatyczne zakończenie wojny domowej w Syrii przy jednoczesnym bombardowaniu Państwa Islamskiego. Jednak Sanders był bardziej sceptyczny wobec tej próby wymanewrowania brutalnego syryjskiego dyktatora Baszira al.-Assada z pałacu prezydenckiego przy jednoczesnym zwalczaniu PI. Jego zdaniem PI stanowi większe zagrożenie niż Assad, który nie atakuje Stanów Zjednoczonych, jak czyni to PI.
Była to debata trzecia z kolei ale pierwsza po zamachu w San Bernardino w Kalifornii. Hillary Clinton obiecała więc, że jako prezydent w trakcie walki z terroryzmem w Ameryce – będzie blisko pracowała z korporacjami informatycznymi i amerykańskimi muzułmanami. Natomiast oboje stanowczo opowiedzieli się przeciw wysłaniu dużego kontygentu wojsk lądowych USA w celu walki z Państwem Islamskim. Ono tylko na to czeka, żeby pokazywać w propagandzie amerykańskich agresorów na islamskiej ziemi.

Bernie Sanders śmiało zapowiedział podwyżkę podatków ludziom bogatym, czym zapewne nie przysporzył sobie głosów, ale pozostał w zgodzie ze swymi socjalistycznymi poglądami. Opowiedział się także za wprowadzeniem państwowej opieki medycznej oraz zwolnieniem studentów z czesnego na publicznych uniwersytetach. „Chciwość klasy miliarderów niszczy życie milionom Amerykanów”, oświadczył. Zaś pani Clinton obiecała, że jako prezydent nie podniesie podatków rodzinom zarabiającym poniżej 200 tysięcy dolarów rocznie.

Natomiast O’Malley oskarżył panią Clinton o zbyt bliskie związki z Wall Street i wahania w sprawie ograniczenia obywatelom dostępu do broni palnej. Chwalił się też doświadczeniem administratora jako były gubernator stanu. Opowiedział się za przyjmowaniem uchodźców islamskich a przeciwko – poświęcaniu wolności i prywatności na rzecz bezpieczeństwa.

O’Malloney był stonowany w wypowiedziach. Jego prawdziwym celem nie jest wygranie wyborów prezydenckich, na co nie ma szans, ale uzyskanie stanowiska w administracji Hillary Clinton, nie chce więc jej obrażać. Natomiast Sanders jako socjalista na stanowisko w rządzie liczyć nie może, pozwala więc sobie na znacznie więcej pasji. Również nie ma szans uzyskania nominacji partyjnej, już nie mówiąc o wygraniu wyborów, chociaż prowadzi w sondażach w stanie New Hempshire. Jego kwatera oskarżyła kierownictwo partii demokratycznej, że jest nierzetelne, przesądzając nominację Clinton i zabiegając, żeby nie zaszkodziły jej zarzuty wysuwane w polemikach. Dlatego kierownictwo partii wyznaczyło debatę na sobotę wieczór w czasie ważnego meczu i kiedy ludzie są zajęci przygotowaniami świątecznymi.

Zresztą Hillary Clinton daje poznać po sobie, że jest pewna nominacji partyjnej w wyborach prezydenckich. Kilka razy robiła wrażenie, jakby już była zatwierdzoną kandydatką demokratów. Rzuciła też parę żartów. Na pytanie, czy korporacje amerykańskie ją pokochają w roli szefa władzy wykonawczej odpowiedziała „wszyscy powinni”, a swój występ zakończyła słowami z „Wojen gwiezdnych” – „niech moc będzie z wami”.

Sanders uważa, że Clinton jest zbyt „jastrzębia” popierając nadmiernie agresywne strategie na Bliskim Wschodzie. Ta z kolei ma mu za złe, że za późno dojrzał potrzebę ograniczenia dostępu do broni palnej a jego plan państwowej opieki zdrowotnej pociągnie wysokie koszty. Wszyscy trzej dyskutanci poświęcili wiele czasu reformom w zwalczaniu uzależnienia od heroiny, w tym ograniczeniu dostępu do opiatów na receptę, zmianie uprawnień policji oraz zwiększeniu funduszy rządowych na ten cel, ponieważ zdaniem pani Clinton „jest to poważna epidemia”.

Pod koniec debaty Hillary Clinton oświadczyła, że jako prezydent będzie wybierała kwiaty i porcelanę na przyjęcia państwowe, natomiast skorzysta z usług męża w misjach specjalnych w sprawach gospodarczych i innych. Taki rezultat jest bardzo prawdopodobny. Pani Clinton ma 59 procent poparcia w sondażach, Sanders 28 a O’Malloney tylko 5 procent. W stawce republikańskiej prowadzi Donald Trump ale kierownictwo partii zrobi wszystko, żeby nie dać mu nominacji, a reszta ich kandydatów ma słabe poparcie. Pierwsze prawybory demokratów odbędą się 1 lutego w stanie Iowa.