Kurier Plus - Na drogach prawdy bozej

Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój. Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

Jk 3,16-4,3

Odpowiedź na pytanie zadana w tytule wydaje się bardzo prosta. Każdy mógłby wymienić tysiące powodów, które są u źródła konfliktów światowych. Mimo to warto podjąć ten temat, aby przekonać się jak bardzo prawdziwe są słowa św. Jakuba, który ukazuje źródło konfliktów: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz”. Wszystko zależy od naszej poprawnej relacji z Bogiem, którą wyrażamy poprzez modlitwę. Można „pobożnie” walić czołem przed fałszywym bogiem, prosząc go, aby pobłogosławił zbrodniarzy, którzy przygotowują akt terrorystyczny. Ta fałszywa modlitwa nie stanie się źródłem pokoju w sercu terrorysty, a tym bardziej pokoju na świecie. Terroryści, odwołując się do swojej religii, która w swojej nazwie ma odniesienie do pokoju planują wprowadzić pokój na swoich warunkach tzn. wszyscy przyjmą ich wiarę, a ci co nie zechcą zostaną zgładzeni. Taki zbrodniczy pokój nie pochodzi od Boga, ale ludzkich żądz.

Gdy na horyzoncie pojawiają się większe zawirowania na świecie, wtedy szukamy znaków, które potwierdzałyby, że to wszystko zapisane jest w gwiazdach i musi się stać, a my niewiele mamy do powiedzenie. Tak się dzieje i dzisiaj, gdy Europa zalewana jest tłumami uchodźców, czy raczej emigrantów ekonomicznych. Prawie wszyscy wiedzą, poza nierozgarniętymi politykami zachodniej Europy, że wśród nich jest tysiące fanatyków, którzy w nowym miejscu gotowi są z bronią w ręku wprowadzać swój ład. Z pewnością nie przyczyni się to do budowania pokoju. W kontekście tych zawirowań niektórzy cytują wypowiedzi obdarzonego nadprzyrodzonymi zdolnościami znanego jasnowidza, franciszkanina ojca Czesława Klimuszkę, który przewidział m.in. wybór Karola Wojtyły na papieża oraz datę śmierci Prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda. Niektórzy uważają, że już niedługo spełni się jego przepowiednia sprzed trzydziestu lat: „Widziałem żołnierzy przeprawiających się przez morze na takich małych, okrągłych stateczkach, ale po twarzach widać było, że to nie Europejczycy. Widziałem domy walące się i dzieci włoskie, które płakały. To wyglądało jak atak niewiernych na Europę. Wydaje mi się, że jakaś wielka tragedia spotka Włochy. Część buta włoskiego znajdzie się pod wodą. Wulkan albo trzęsienie ziemi? Widziałem sceny jak po wielkim kataklizmie. To było straszne”.

Jeszcze inni wobec rosnącego zamieszania na świecie w kategoriach katastroficznych interpretują zjawisko astronomiczne tzw. „czerwonego księżyca”, które będzie miało miejsce 28 września tego roku. Najlepiej będzie ono widziane nad zachodnią Europą. Księżyc wchodząc w cień naszej planety przybierze czerwoną barwę. Wobec rosnącej liczby zwolenników katastroficznej wizji świata, zapowiadanej przez czerwony księżyc NASA wydało oświadczenie, że nie ma podstaw naukowych twierdzenia, że zbliża się Armagedon, czyli koniec świata. To jednak nie przeszkadza amerykańskiemu telewizyjnemu kaznodziei Johnowi Hagee w głoszeniu apokaliptycznej wizji świata w najbliższej przyszłości. Jest zdania, że rozpoczęta w kwietniu 2014 r. tetrada, czyli cztery pełne zaćmienia Księżyca następujące co sześć miesięcy jest zapowiedzią przełomu w dziejach ludzkości. Czerwony księżyc będzie zapowiedzią wypełnienienia proroctw zapisanych w Księdze Joela, Dziejach Apostolskich i Apokalipsie. Kaznodzieja udowadnia także, że wielkie przemiany są pewne, gdyż w przeszłości tetrady zawsze przynosiły historyczne turbulencje. A zatem według kaznodziei czekają nas wielkie zamieszki w świecie a może nawet Armagedon. Tacy kaznodzieje ze swoimi przepowiedniami pojawiają się co pewien czas, a świat nadal istnieje, a my do tego świata, który ogarniany jest co pewien czas niepokojami mamy wprowadzać mądrość bożą i pokój, o którym mówi św. Jakub.

Być może te apokaliptyczne wizje zyskują popularność wśród ludzi, którzy widząc jak wiele jest nieprawości i przewrotności na świecie, pragną, aby boża sprawiedliwość dotknęła ziemię w tak spektakularny sposób. Coś w rodzaju wydarzenia, które miało miejsce w ostatnich dniach w Kentucky (USA). Otóż 7 września tego roku piorun trafił w fabrykę whisky i ponad trzy miliony litrów whisky dostało się do jeziora w pobliżu fabryki i spowodowało spektakularne zjawisko – coś w rodzaju „ognistego tornado”. Zginęło wiele ryb. Producent whisky zapłacił już 27 tysięcy dolarów za usunięcie wszystkich szkód spowodowanych przez ogień. Ci, którzy ucierpieli z powodu alkoholu, radowali by się gdyby piorun trafił w każdą gorzelnię i każdy browar oraz sklep monopolowy. To jest takie normalne, nawet apostołowie ulegli tej pokusie, chcąc ściągnąć ogień z nieba na nieprzychylnych mieszkańców jednego z miast, przez które przechodzili. Jezus im tego surowo zabronił. Nawet do wrogo nastawionych ludzi mają nieść zbawiające światło Ewangelii, światło pokoju.

Wracając do pytania zadanego w tytule spójrzmy na problem, który teraz zdominował media, problem uchodźców. Zasadniczo wszyscy są zgodni, że trzeba im pomóc. Słusznie. Tylko w jaki sposób? I tu zaczynają się podziały. Generalnie zwyciężyła jedna opcja. Otworzyć granice uchodźcom, przyjąć do swojego domu, nie licząc się z konsekwencjami. Każdy zaś, kto zastanawia się głośno, nad innym rozwiązaniem tego problemu zostaje okrzyknięty ksenofobem, nacjonalistą, człowiekiem bez serca. W kreowaniu takiego obrazu manipuluje się ludzkim nieszczęściem, ukazując drastyczne obrazy z życia uchodźców. Trzeba pomagać. Trzeba być dobrym, ale nie głupim. Otwierając drzwi swojego domu trzeba pomyśleć, czy ten którego wpuszczamy, nie zechce przestawiać mebli w naszym mieszkaniu i urządzić je na swoją modłę.

Spoglądając przez pryzmat czytań biblijnych jasno widzimy, gdzie leży źródło tych problemów, są nim ludzkie żądze. Na pierwszym miejscu jest żądza panowania, utrzymania się przy władzy za wszelką cenę. Jak już wcześniej wspomniałem większość uchodźców, czy emigrantów ekonomicznych kierując się swoją wiarą gorąco, wręcz fanatycznie, pragnie urządzić cały świat według praw swojej religii. Wśród nich jest ogromna rzesza fanatyków, którzy gotowi są do sięgnięcia po broń i posiłkując się sloganami swojej religii zapanować nad całym światem. Żądzy władzy może ulec każdy z nas na własnym podwórku. A tedy staje przed nami Chrystus Pan życia i śmierci, który mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”. Kolejna żądza to żądza posiadania. Władcy w krajach arabskich, to najczęściej ludzie nieprzyzwoicie bogaci. Często zdobywają bogactwa przez okradanie swoich „poddanych”. Tej żądzy ulegają także sami uchodźcy, wielu z nich ryzykuje życie swoich najbliższych, opuszczając ojczyznę wyłącznie ze względów ekonomicznych.

Rozwiązywanie tych wszystkich problemów powinno mieć początek w naszym sercu, gdzie przez szczerą modlitwę spotykamy się ze swoim Bogiem, który daje moc budowania pokoju w naszym sercu i na cały świecie.