u Pieter Breugel Starszy, „Droga Krzyżowa”.

Pieter Breugel Starszy, „Droga Krzyżowa”.

Teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. Potępiliście i zabiliście sprawiedliwego: nie stawia wam oporu.

Jk 5,1-6

ReggaeMan, krakowski artysta w jednej ze swoich piosenek śpiewa: „Pogoń za pieniądzem, pogoń za luksusem / Pogoń za władzą, pogoń za następnym newsem / Ale i tak wszyscy spotkamy się tam / Więc powiedz po co biegniesz / Po co biegniesz man. / Za każdym rogiem czai się pokusa / Nie wierz im chociaż obiecują życie w luksusach / Powiedz mi co życie bez miłości jest warte / Tego uczucia nawet nie zastąpi czar ten / Gdy nie masz tego w sobie lądujesz na parte / Parte, pewne rzeczy się udają / Ludzie, którzy kochają więcej wartości mają / Nie zapominają co jest rzeczą tak wierzyli / Choć wcale nie biegli to i tak się nie spóźnili / I tak się nie spóźnili o nie, nie, nie! / Dziś jakoś wolniej płynie czas / Wcale nie chcę gonić was / Nie chcę żyć w ciągłej pogoni / O nie, nie”.
Pieniądz nie jest zły, podobnie luksus. Zła jest pogoń za pieniądzem, za luksusem. W tej pogoni człowiek nie zauważa tego, co jest najważniejsze w naszym życiu. Artysta wskazuje na miłość. Człowiek gubi miłość. Dla chrześcijan uosobieniem najdoskonalszej miłości jest Chrystus, jest Bóg. Kiedyś, jak śpiewa artysta „wszyscy spotkamy się tam”. „Tam”, gdzie czeka nas Bóg nie wniesiemy swoich bogactw i luksusu. Przed wejściem „tam” będą ogromne śmietniki, do których trzeba będzie wrzucić zbędne bagaże i to śmiecie będzie paliwem piekielnego ognia. „Tam” wejdziemy odziani w miłość. „Tam” ci, którym zabrakło szaty miłości usłyszą słowa św. Jakuba: „Teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień”.

Bogactwo i luksus będą świadczyć przeciw nam, szczególnie wtedy, gdy stoi za nimi ludzka krzywda. U bram Europy stoi tysiące uchodźców, widzimy ciała małych dzieci wyrzucane przez morskie fale. Większość z nich ucieka z Syrii, gdy tymczasem Asma, żona dyktatora tego kraju wciąż kupuje diamenty, suknie Chanel, buty Christiana Louboutina, piękne meble i kryształowe żyrandole. Doradca dyktatora mówi, że Asma nie ogląda żadnych zachodnich telewizji, ponieważ doniesienia o kryzysie w kraju i losie uchodźców mogłyby wpędzić ją w depresję”. W większości krajów rządzonych przez dyktatorów ludzie doświadczają ogromnej biedy, a dyktator i elity rządzące opływają w bogactwa. Czasami lud zdąży powiedzieć dyktatorowi „biada ci”, jak to powiedział Kadafiemu, dyktatorowi Libii. A jeśli lud nie zdąży, to usłyszy je od tego, który jest samą Miłością.

Pisząc powyższe słowa nie sugeruję podejrzliwości względem ludzi, którzy doszli do bogactwa i mogą sobie pozwolić na luksus. Kiedyś rozmawiając ze swoim przyjacielem powiedziałem, że w zasadzie nie musi już rozkręcać swojego biznesu, bo jest już zabezpieczony materialnie i może spokojnie odpoczywać, podróżować, spędzać więcej czasu z rodziną, realizować swoje pasje. Wtedy mi odpowiedział, że mógłby to zrobić, ale nie robi tego z wielu względów. Także dlatego, że daje zatrudnienie wielu osobom. I tu wymienił nazwiska kilku pracowników, mówiąc, że mają oni na utrzymaniu rodziny. Wierzę w szczerość tych słów, ponieważ swoimi pieniędzmi służy nie tylko rodzinie, ale także włącza się w różne akcje charytatywne, założył fundację, która wspiera potrzebujące dzieci. To piękne, ale bardzo często ci ludzie doświadczają zazdrości ze strony innych. Zawsze znajdą się tacy, którzy nawet w najszlachetniejszych poczynaniach będą dopatrywać się nieuczciwych intencji.

Zazdrość może pojawiać się w najmniej oczekiwanych sytuacjach. Kiedyś przyszedł do mnie młody mężczyzna z pretensją, że tak dużo pielgrzymuję, jeżdżę po świecie, skąd mam na to pieniądze i czas. Zaskoczony powiedziałem, że wyjeżdżam w ramach swego urlopu, i że za trud zorganizowania grupy i później opiekę duszpasterską nad nią agencje oferują mi bezpłatny wyjazd. Ale to go nie usatysfakcjonowało. Powiedział, że ze mną jeździ tak wiele ludzi a jego na to nie stać. Po tych słowach rozpoznałem jego intencje. Zazdrość dała o sobie znać. Powiedziałem, że nie wygląda na ułomnego, że gdy odchowa dzieci, wtedy będzie mógł wyjeżdżać, jak to czyni wielu pielgrzymujących. Taka forma zazdrości jest nieszkodliwa i bardziej szkodzi zazdrośnikowi niż temu, któremu się zazdrości. Jednak zazdrośnik może nieraz poważnie zaszkodzić bliźniemu, szczególnie wtedy, gdy ma władzę. Jednak musi się on liczyć z tym, że jeśli nie w tym, to na pewno w przyszłym życiu, gdy stanie przed największą Miłością usłyszy słowa: „biada zazdrośnikom”.

Pierwsze czytanie na dzisiejszą niedzielę porusza problem zazdrości. Mojżesz zgromadził siedemdziesięciu ze starszyzny Izraelskiej i przekazał im „ducha, który był w nim”. Obdarowani wpadli w uniesienie i zaczęli prorokować. Dwóch zostało w obozie i nie przyszło na to zgromadzenie, ale i oni wpadli w uniesienie prorockie. Wtedy Jozue powiedział: „Mojżeszu, panie mój, zabroń im”. Na co Mojżesz odpowiedział: „Czyż zazdrosny jesteś o mnie? Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha”. Widzimy, że w bliskości Boga i w sprawach bożych zazdrość może mącić. Można zazdrościć, że ktoś jest pobożny, że pobożnie odprawia Mszę św., że wyrusza na pielgrzymki, ma wrażliwe serce dla potrzebujących, pobożnie się modli, ładnie i przekonywująco mówi o Bogu, że został wyróżniony i tak dalej. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Zazdrość jest wadą główną. Oznacza ona smutek doznawany z powodu dobra drugiego człowieka i nadmierne pragnienie przywłaszczenia go sobie, nawet w sposób niewłaściwy. Zazdrość jest grzechem śmiertelnym, gdy życzy bliźniemu poważnego zła: Święty Augustyn widział w zazdrości „grzech diabelski” w pełnym znaczeniu tego słowa. „Z zazdrości rodzą się nienawiść, obmowa, oszczerstwo, radość z nieszczęścia bliźniego i przykrość z jego powodzenia” (Św. Grzegorz Wielki). Kto ulega zazdrości, ten jest w stanie dopuścić się największego nawet zła. Z zazdrości Kain zabija Abla. Z zazdrości bracia Józefa gotowi są go zabić i sprzedają go do niewoli. To zazdrość zaślepia Saula, który zaczyna nienawidzić Dawida. Z zazdrości Herod usiłuje zabić Jezusa i nie waha się zabijać niemowlęta w Betlejem. Z zazdrości o wpływ na tłumy ludzi dobrej woli arcykapłani i faryzeusze postanawiają zabić Jezusa”.

O zazdrości mówi także Ewangelia na dzisiejszą niedzielę. Jan Ewangelista powiedział do Jezusa: „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami”. A Jezus powiedział wtedy do niego: „Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”. Zaraz po tych słowach Jezus przestrzega przed zgorszeniem. Ta bliskość tekstów może sugerować, że zazdrość jest jednym z powodów zgorszenia we wspólnocie chrystusowej, jak i też w całym świecie. Chrystus mówi o gorszycielach: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze”. Aby tego uniknąć trzeba podjąć działania, które będą drastyczne i bolesne jak ucięcie własnej ręki: „Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony”.