Kurier Plus - Na drogach Prawdy Bozej

Bracia moi umiłowani: Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępuje z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. A przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie.

Jk 1,17-18. 21b-22

Nasz wielki poeta Jan Kochanowski pisał: „Nauka skarbem drogim, / Tak bogatym jak ubogim / I bogactwa często giną / Lecz nauki nie przeminą”. Nauka płynąca z nieba nie przemija, a z innymi bywa różnie. W naukach empirycznych, to co jeszcze sto lat temu było przyjmowane jako stuprocentowa prawda, dziś okazało się błędem. Nauki odnośnie życia osobistego, czy społecznego lansowane jako jedyny sposób na mądre życie, okazały się z czasem nie tylko fałszywymi ale zbrodniczymi. Klasycznymi przykładami jest komunizm czy faszyzm. O tę mądrość z nieba prosi autor biblijny w dziewięćdziesiątym psalmie: „Naucz nas liczyć dni nasze, / abyśmy osiągnęli mądrość serca”. Psalmista dobrze wie, że tylko Bóg jest w stanie nadać nową jakość przemijającej rzeczywistości. W ludzkich rachubach, w ludzkiej logice człowiek może się mylić, dlatego psalmista prosi Boga o prawdziwą mądrość. Boże liczenie przypomina nam, że nasze dni są krótkie i nie możemy ich głupio przeżyć. Mamy zapamiętywać minione dni, abyśmy uniknęli błędów przeszłości i docenili mądrze przeżyte dni, które kształtują obecną egzystencję. Mamy zapamiętywać dni liczone z Bogiem, bo one się będą liczyć, gdy dopełni się czas naszego życia. Winniśmy żyć każdego dnia obok Boga, który ukazuje właściwe proporcje i wartości każdej godziny oraz lat, napełnia swoją mądrością nasze serca. Dni „liczone z Bogiem” są najważniejsze. W Księdze Mądrości czytamy: „Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy; sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości – życie nieskalane”. Dni „liczone z Bogiem” składają się na „życie nieskalane”.

Święty Bonawentura pisze w jaki sposób zgłębiamy tę mądrość: „Oto dlaczego Apostoł powiada, iż ową mistyczną mądrość objawia Duch Święty. A jeśli chcesz wiedzieć, jak się to dzieje, pytaj łaski, a nie wiedzy, pragnienia, a nie rozumu, żaru modlitwy, a nie ksiąg pisanych, oblubieńca pytaj, nie wykładowcy, Boga, a nie człowieka, tajemnicy, nie oczywistości, nie światła, ale ognia, który przenika do głębi i żarem uczuć oraz niewypowiedzianą słodyczą zanurza zupełnie w Bogu. Ogniem tym jest Bóg, paleniskiem Jeruzalem. Zapalił je Chrystus palącym żarem swojej Męki. Ten tylko go odczuwa, kto mówi: ‘Dusza moja wybrała krzyż, ciało me pragnie śmierci”. Kto takiej śmierci pragnie, może zobaczyć Boga, albowiem napisane jest: ‘Żaden człowiek nie może Mnie zobaczyć i pozostać przy życiu”. Umrzyjmy zatem, wejdźmy w ciemność, nakażmy milczenie troskom, pożądliwościom i ułudom; z Chrystusem ukrzyżowanym przejdźmy ‘z tego świata do Ojca”, abyśmy wpatrując się w Ojca wraz z Filipem mogli powiedzieć: ‘Wystarczy nam”. Posłyszmy ze świętym Pawłem: ‘Wystarczy ci mojej łaski”, i z Dawidem wołajmy radośnie: Niszczeje moje ciało i serce, Bóg jest opoką mego serca i mym udziałem na wieki. Błogosławiony Pan na wieki, a cały lud niech powie: Amen”.

Często tę mądrość odkrywamy, gdy stajemy w obliczu śmierci i zaczynamy zbierać dni „liczone z Bogiem”, myśl nasza powraca do Księgi Mądrości: „Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele”. Ostatni raz cytowałem te słowa pod koniec czerwca roku 2015 w kościele św. Wojciecha w Elmhurst na pogrzebie śp. Iwony Buko. Odeszła do Pana w wieku 57 lat. Kilkanaście lat temu poznałem ją i jej męża Mirosława. Była wspaniałą żoną, i wspaniałą matką. Miała wrażliwą i artystyczną duszę. Można było ją spotkać między innymi na wernisażach malarskich organizowanych w redakcji Kuriera Plus, spotkaniach z artystami i innych wydarzeniach kulturalnych. Przez piękno dzieł sztuki odkrywała piękno codzienności. Ja zapamiętałem ją jako rozmodloną i głęboko wierzącą osobę. W jej życiu spełniało się wołanie psalmisty: „Naucz nas liczyć dni nasze, / abyśmy osiągnęli mądrość serca”. Wszystko przeżywała w bliskości Boga i w tym przemijającym świecie odkrywała i zatrzymywała to co jest wieczne i nieprzemijające. Czyniła to w chwilach radości i w chwilach bólu. Wspomnę tylko kilka trudnych momentów z jej życia, kiedy to „liczyła te dni z Bogiem”. Z ogromną radością, razem z mężem czekała na narodziny pierwszego dziecka. Radość nie trwała długo. Urodził się syn z zespołem Downa i wadą serca. Lekarze od początku nie dawali większych szans na przeżycie. Rodzice nie poddali się. Rozpoczęła się walka o życie i modlitewne szturmowanie nieba o cud. Po siedmiu miesiącach wraz z rodzicami stałem nad trumną ich synka. A śp. Iwona z bólem „liczyła z Bogiem” trudne dni, powtarzając za Chrystusem w Ogrójcu: „Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!”.

Minęło trochę czasu, gdy śp. Iwona zaczęła „liczyć z Bogiem” nowe radosne dni. Bóg pobłogosławił ich nowym dzieckiem. Jednak ta radość nie trwała długo. W czasie rutynowych badań stwierdzono, że poczęte dziecko ma te same problemy co jego starszy zmarły brat. Teraz nie szukała pomocy u lekarzy, bo oni mieli tylko jedną radę – aborcja. To jednak nie wchodziło w rachubę, bo było „liczenie dni” bez Boga. Śp. Iwona wraz z mężem błagała o cud. Często wyjeżdżali do klasztoru sióstr Nazaretanek w Monroe i tam śp. Iwona przed długie godziny klęczała przed obrazem Chrystusa miłosiernego, polecając Mu swoje troski. Rodzice z wielkim niepokojem czekali na narodziny dziecka, licząc że stanie się cud. Narodził się drugi syn. Zdrowy. Ogromna radość i dziękczynienie Bogu. Chłopcu nadano imię Maciek. Później Bóg pobłogosławił ich dwójką kolejnych dzieci. Z czasem okazało się, że Maciek ma ponad przeciętny iloraz inteligencji. Na pogrzebie swojej mamy czytał on fragment Pisma św. ze słowami: „Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele”. Trudno mu było powstrzymać łzy. On wraz z rodziną potrzebuje więcej czasu, aby odczuć dotyk ogromnej miłości, która wysokości nieba będzie rozjaśniać ich codzienność.

Śp. Iwona pamiętała o swojej rodzinie w ostatnich dniach swojego życia. Kilka tygodni przed jej odejściem odwiedziłem ją w szpitalu na Manhattanie. Wiedziała, że umiera. Słyszałem niewypowiedziane słowa modlitwy: „Ojcze mój, jeśli nie może ominąć mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!”. „Liczyła te dni” z Bogiem, ogarniając ogromną miłością swoją rodzinę, chciała uchronić ją przed bólem. Pragnęła, aby odczuwali jej obecność na ziemi, gdy ona będzie wśród aniołów w niebie.

Czytania biblijne na dzisiejszą niedzielę mówią, że postępowania według bożych przykazań jest drogą zdobywania nieprzemijającej mądrości. W pierwszym czytaniu słyszymy słowa: „Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: ‘Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny’ ”. Chrystus przestrzega przed tylko zewnętrznym zachowywaniem przykazań: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: ‘Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie. Ale czci na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Bo jak poucza święty Paweł w sercu wszystko się zaczyna: „Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota”.