Wciąż rośnie ilość osób, które trafiają w Polsce do szpitali po zatruciu dopalaczami.

W miniony czwartek było już 483 osób z podejrzeniem zatrucia a łączna liczba osób hospitalizowanych wzrosła do 364. Tylko w środę do szpitala trafiły 33 osoby, pięć z nich jest w stanie ciężkim. Z informacji uzyskanych w Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach wynika, że najwięcej zatruć było właśnie w tym mieście a także w rejonie częstochowskim, sosnowieckim i bielskim. Dane mogą być nieścisłe, albowiem nie wiadomo jeszcze ilu pacjentów z objawami zatrucia dociera do szpitali samodzielnie. Najmocniejszym narkotykiem, mogącym prowadzić nawet do zgonu jest „Mocarz”. Policja zatrzymała dziewięć osób podejrzanych o handel nim, wśród nich 20-letniego Mirosława Schosslera z Górnego Śląska. Po złożeniu wyjaśnień, w których przyznał się on do zarzucanych mu czynów i poręczeniu majątkowym w wysokości 10 tys. zł. sąd wypuścił go z aresztu. Prokurator nie zgadza się z tą decyzją i będzie składał zażalenie. Minister sprawiedliwości jest zdziwiony postanowieniem katowickiego sądu.
Premier Ewa Kopacz zapowiedziała nasilenie walki z dopalaczami, natomiast PiS przystąpił do ataku na rząd i PO zarzucając, że niczego w tej sprawie dotychczas nie zrobiły. I w rzeczy samej. Wprawdzie pięć lat temu premier Donald Tusk wydał spektakularną wojnę handlarzom dopalaczami, to po paru pokazowych akcjach problem został zepchnięty na margines. A tymczasem po zamknięciu jednych sklepów z dopalaczami, parę ulic dalej powstały sklepy inne. Zdarzało się, że otwierał je ten sam właściciel, zasłaniając się tym, że teraz sprzedaje już inne używki. Tymczasem były to nowe dopalacze, tyle, że jeszcze nie przetestowane. Na nic zdała się tzw. ustawa antydopalaczowa przegłosowana w Sejmie pięć lat temu. Miała ona powstrzymać sprzedaż używek. Niedawny rzecznik prasowy PiS Marcin Mastalerek wskazał, że w sąsiedztwie Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi bez skrępowania działają sklepy z dopalaczami. Jego zdaniem, zamiast robić posiedzenie rządu w tymże Urzędzie Ewa Kopacz powinna je przenieść do jednego z takich sklepów.
Jako element walki z Platformą PiS opublikował film pt. „Dopalacze – kolejna wizerunkowa kampania PO”. Rozpoczyna go wypowiedź Donalda Tuska z 2010 r. który po nagłym wzroście zatruć mało znanymi wtedy substancjami stwierdził, że „żarty się skończyły”. Przypomniano również słowa ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz, która zachwalała wprowadzone wówczas przepisy oraz jej zapewnienia, że „ustawa o dopalaczach jest wzorem dla Europy”. Wypowiedzi te przeplatają plansze ze statystykami, z których wynika, że w 2010 r. były 562 przypadki zatruć dopalaczami, zaś w 2014 r. – 2513. Do akcji włączyła się również nowa rzecznik PiS Elżbieta Witek, informując, że jej partia przygotowała lepsze rozwiązania dotyczące walki z dopalaczami, jednak koalicja PO – PSL nie chciały z nich korzystać. Witek uważa, że nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii a także nowela kodeksu postępowania karnego, które weszły w życie 1 lipca zostały źle przygotowane. – Nasi posłowie konsultowali się z prokuratorami, i ekspertami. Prokuratorzy mówili, że będzie problem, jeśli przepisy będą zmienione jak zaproponowała PO i PSL. Dziś mamy skutki tego. Mimo, że prokuratura stawia dilerowi narkotykowemu trzy poważne zarzuty, wychodzi on na wolność – okazuje się, że sąd nie widzi w tym groźby, że będzie on mataczył – mówiła rzecznik PiS. Przytoczyła również przykłady lekceważenia przez handlarzy narkotykami wcześniejszych ustaw i postanowień sądu. Witek zaprzeczyła kategorycznie, że PiS temat dopalaczy wykorzystuje jako element kampanii wyborczej. My korzystamy z głosu ekspertów od uzależnień, wypowiedzi prokuratorów, którzy mówią, że jeśli prawo nie zostanie zmienione, to przestępcy będą chodzić po ulicach, bo za chwilę sądy i prokuratury po prostu się zapchają – dodała. Oceniła, że liczba przypadków zatrucia dopalaczami w całym kraju świadczy o epidemii.
W odpowiedzi na te zarzuty wiceminister zdrowia Sławomir Neumann przypomniał, iż PiS, nie głosował za ustawą, która weszła w życie 1 lipca i nie chciał wprowadzenia zaostrzonych kar. Jego zdaniem dzięki tej ustawie, ludzi, którzy sprzedali „Mocarza” w Katowicach, będzie można wsadzić do więzienia. „Gdyby tej ustawy nie było, dostaliby 20 tysięcy kary, być może” – powiedział. Zauważył, że teraz „za to, że ktoś je sprzedaje, od 1 lipca może iść do więzienia na 8 lat”. Poinformował on także, że teraz ograniczono możliwość przywozu do Polski środków zastępczych oraz nowych substancji psychoaktywnych, co miało przyczynić się to do eliminowania dopalaczy już na granicach państwa. Wcześniej zakazane było wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu środków zastępczych, nie było natomiast zakazu ich przywozu. W tym miejscu można jednak zadać pytanie, który rząd w Europie i świecie poradził sobie z narkotykową epidemią i handlarzami? W chwili kiedy trujące działanie dopalaczy zostanie udowodnione a ich produkcja unicestwiona, pojawiają się nowe substancje będące pochodnymi różnych narkotyków. Dziś niebezpieczne produkty najpierw trafiają do sklepów, a potem się je bada. A kiedy zostaną zakazane, zaraz pojawiają się następne. Dotychczasowa wojna z narkotykowymi gangami, mafiami i narkotykową epidemią przypomina walkę z wiatrakami. W pierwszej kolejności potrzebna jest ustawiczna akcja edukacyjna i szybkie działania zapobiegające uzależnieniu się od narkotyków. Kary za ich sprzedawanie i nabywanie powinny być tak drakońskie, żeby rzeczywiście odstraszały. Innej drogi nie ma. Ale jasno trzeba zdać sobie sprawę z tego, że więzienia wówczas będą przepełnione. Nikt nie wie, jak temu zapobiec a skala narkomanii rośnie z roku na rok.