12 lipca minęły 53 lata od pierwszego koncertu The Rolling Stones. Choć na początku kariery Mick Jagger, lider zespołu, twierdził „że kariera Stonesów potrwa najwyżej kilka lat i nie spodziewa się, by mogli grać jeszcze po trzydziestce” dziś czterej stali członkowie legendarnej grupy mają razem 286 lat i nadal koncertują. Właśnie dobiega końca wielkie amerykańskie tournée, podczas którego kapela wystąpiła przed półmilionową widownią i wzbogaciła o kolejne 170 milionów dolarów. Dziarscy siedemdziesięciolatkowie ani myślą o przejściu na emeryturę. Obserwując na scenie gitarowe popisy Richardsa i wężowe ruchy Jaggera można odnieść wrażenie, że nic tak świetnie nie konserwuje, jak sex, drugs and rock’n ’roll.
*
Niewyczerpane pokłady energii zdaje się również posiadać Urszula Dudziak, światowej sławy wokalistka jazzowa, która rozpoczyna dzień od skakania na trampolinie i kręcenia hula-hoop. Oprócz tego, 72-latka regularnie ćwiczy jogę, uprawia qi-gong i gra w tenisa. Artystka przekonuje, że sprawność fizyczna i umysłowa, a przede wszystkim pogoda ducha, to recepta na szczęśliwe życie. W każdym wieku! „Najbardziej wkurza mnie, że nie cenimy wieku dojrzałego – mądrości, doświadczenia, wiedzy. Dojrzałe kobiety powinny być na świeczniku! A co mamy? Wszechobecną apoteozę młodości. Jak myślimy o 50-letniej kobiecie? Że stara. 60-letnia- ojejku! 70-letnia- to ona jeszcze żyje? To skandal! Cały czas podburzam kobiety, by się nie poddawały. W Szwecji każda wieś, każde miasteczko ma swoje kluby. Kobiety 70 plus spotykają się, wyjeżdżają na wycieczki, doceniają siebie, dbają o własny komfort, żyją pełną parą. W szwedzkiej telewizji prezenterki w programach informacyjnych, publicystycznych to na ogół kobiety dojrzałe, nie tylko młodziutkie i piękne. Jest równowaga. To mi się podoba.” Wokalistka przekonuje, że nigdy nie jest za późno na miłość. Od trzech lat ma nowego partnera i jest „szalenie zakochana”. Zapytana, czy w jej języku występuje w ogóle słowo „starość” odpowiedziała: „Mówię o sobie „młoda z długim stażem”. A co!”
*
73 lata skończył niedawno Harrison Ford, filmowy Indiana Jones i Han Solo, który zwykł mawiać: „Nie chcę być gwiazdą filmową. Chcę grać w filmach, które są gwiazdami” i zagrał. Między innymi w „Gwiezdnych wojnach”. Z okazji urodzin pojawiły się informacje o mniej znanych epizodach z życia aktora. Między innymi takie, że gdy pewnego dnia jadł obiad z kolegą, Jimmym Buffetem, pozazdrościł mu kolczyka w uchu i niebawem- a miał już wtedy 55 lat – udał się do domu handlowego, gdzie w salonie jubilerskim sprzedawczyni przekłuła mu ucho. W 1993 roku na jego cześć nazwano nowo odkryty gatunek pająka – Calponia Harrisonfordi. W 2000 roku aktor uratował kobietę, która utknęła podczas wędrówki po górach w stanie Idaho, nieopodal jego rancza. Gdy Ford usłyszał o akcji ratunkowej osobiście poleciał po ofiarę, pilotując własny helikopter. Uratowana kobieta nie od razu poznała, kto jest jej wybawcą. – Miał na sobie koszulkę i kapelusz kowbojski. Nie wyglądał, jak na filmach – wspominała. Jak się okazało – kapelusz się przydał. Cierpiąca na chorobę lokomocyjną pasażerka… zwymiotowała do niego. Ford za rolę w „Gwiezdnych Wojnach” otrzymał zaledwie 10 tysięcy dolarów, dziś jego gaża wynosi kilkanaście milionów za film. Poza tym uwielbia pływać barkami i od trzynastu lat jest związany z aktorką Calistą Flockhart, znaną z serialu „Ally McBeal”. A zaczynał jako skromny stolarz. Kto by pomyślał…

*
„Jak nie zdziadzieć po czterdziestce?”- pyta Katarzyna Nosowska. –„Przede wszystkim trzeba dać sobie prawo do wygłupiania się. To nic nie kosztuje, a jest przyjemne i świetnie wpływa na samopoczucie. Czy starsi ludzie się gilgoczą? Nie! A my to robimy! Poza tym tańczymy, jeździmy z plecakami do Wietnamu, no i piszemy piosenki”- mówi wokalistka. „Nie dajemy się przygasić, nie uważamy, że czegoś nam nie wypada, jest w nas młodzieńczy bunt, wciąż jak nastolatki mówimy „nie”, wciąż mamy alergię na fałsz.” Może dlatego zamiast – jak robi to połowa polskiej sceny muzycznej – odgrzewać stare kotlety i występować z kawałkami nagranymi 20 lat temu, zespół Hey nagrywa nowe płyty, które zadziwiają świeżością. W końcu – jak dowodzą wszyscy bohaterowie dzisiejszego odcinka – młodość to stan umysłu. m