Szczepan Twardoch- pisarz, któremu bestsellerowa powieść „Morfina” przyniosła uznanie krytyki i czytelników, został ambasadorem „luksusowej marki motoryzacyjnej”. Przystojny 35-latek, w granatowej marynarce i z gołymi kostkami pozuje z najnowszym modelem Mercedesa i wcale się tego nie wstydzi. Odważna decyzja spotkała się z ostrymi reakcjami środowiska literackiego. Paweł Dunin-Wąsowicz, krytyk i wydawca, napisał: „Od dziś nie mogę Cię już poważnie traktować jako pisarza. Jeśli chciałeś zakwestionować etos literatury, w której tworzysz, to udało się świetnie.” „Paweł, ja się do tego etosu nigdy nie zapisywałem i w ogóle się doń nie poczuwam”- odpowiedział Twardoch. „Nigdy też nie składałem ślubów ubóstwa. Prestiż zawodu pisarza wydaje mi się stosunkowo wysoki, skoro wygenerował taką propozycję – którą przyjąłem bo kocham samochody.” – argumentował. W obronie pisarza wystąpił kolega po piórze – Jakub Żulczyk, który wyraził nadzieję, że dzięki tak intratnym propozycjom przeciętni zjadacze chleba „przestaną uważać ludzi kultury za niedomyte szumowiny, a zleceniodawcy za płatników ostatniej kategorii”. Internauci w większości poprali decyzję Twardocha. „Odwalcie się od niego. Ma pisać dobre książki. Czy będzie jeździł furmanką czy mercem, ubierał się u Prady czy w lumpeksach, to naprawdę nie ma znaczenia”. Wszyscy z zapartym tchem czekają na komentarz Pawła Huelle, wybitnego prozaika, który w 2001 roku wydał powieść zatytułowaną „Mercedes- Benz”.

*
A jeśli o literaturze mowa… We wrześniu ukaże się nieznana i zapomniana powieść Marka Hłaski „Wilk”. Krytycy zastanawiają się, czy będzie to sensacja literacka czy jedynie ciekawostka dla badaczy. Dzieło ma być świadectwem czasu, w którym jest „pozytywistyczne łkanie nad niedolą klas społecznie upośledzonych, strzępki amerykańskiej popkultury, jest wreszcie zdobyta samodzielnie przez autora wiedza o realiach marymonckiego życia w latach 50-tych.” Oby fani pisarza nie musieli łkać po lekturze odkopanego „dzieła”.
*
„Podczas kilku tysięcy występów przez ponad 15 lat kariery musiało wam się zdarzyć coś naprawdę zaskakującego”- zapytano członków Kabaretu Ani Mru-Mru. „Raz dostałem z główki od widza”- odpowiedział Marcin Wójcik. „A jeszcze kiedyś w Dąbrowie Górniczej weszła na scenę pani z reklamówką i zaczęła mówić wiersze. Była tak egzotyczna, że na początku byliśmy przekonani, że to żart naszych kolegów z lokalnego kabaretu „Dno”. Wszystko wyglądało na ukartowane, ale po minucie okazało się, że nie było. Wtedy bardzo dobrze zareagował akustyk, bo wszedł na scenę, wziął panią pod rękę i powiedział: „Mamo, to nie tutaj”.
*
„Nigdy w historii Hollywood filmy nie były tak złe, jak dziś”- powiedział Dustin Hoffman i trudno się z nim nie zgodzić. Większość produkcji nastawiona jest na szybki zysk, a gnioty typu „50 twarzy Greya” biją rekordy popularności. Dwukrotny zdobywca Oscara jest głęboko rozczarowany środowiskiem filmowym. „Dzisiaj producenci nie rozumieją, że bardzo dobry film można zrobić za niewielkie pieniądze”- mówi w rozmowie z Independent. „Nakręciliśmy „Absolwenta” na bazie doskonałego scenariusza, który poprawiano trzy lata, razem z wyjątkowym reżyserem i ekipą. Zdjęcia trwały 100 dni. Nikt nie spieszył się, żeby jak najszybciej na nim zarobić”- dodał. Dziś trzeba się spieszyć. Bo „aktorów” występujących w większości amerykańskich „hitów” za trzy lata nikt już nie będzie pamiętał.
*
Coraz więcej faktów zdaje się potwierdzać, że ukochany komik Ameryki, Bill Cosby, jest seryjnym gwałcicielem. Dziennikarze dotarli do protokołów zeznań aktora pozwanego w 2005 roku przez byłą pracownicę Temple University, która została przez niego odurzona narkotykami i zgwałcona. Aktor studiował na tej uczelni, a później został członkiem jej rady powierniczej. W trakcie składania zeznań Cosby przyznał się do kupowania środków nasennych na sfałszowane recepty „z zamiarem podawania ich młodym kobietom, z którymi chciał uprawiać stosunki seksualne”. W trakcie dochodzenia gwiazdor potwierdził, że uprawiał seks z 19-latką, którą wcześniej upił i odurzył. „Spotkałem ją w Las Vegas na tyłach sceny. Dałem jej Quaaludes (środek usypiający). Uprawialiśmy seks. Nie czuję się winny. Miała 19 lat i sama potrafiła już decydować za siebie. Miała pasywną osobowość i pozwoliła mi na wszystko”- zeznał komik. Ofiary mają nadzieję, że dzięki wyciekom do prasy nastąpi przełom w sprawie aktora, którego o molestowanie i wykorzystywanie seksualne oskarża już ponad 40 kobiet.
*
„Noc żywych trupów”, „Świt żywych trupów”… Pięćdziesiąt lat kręcenia filmów o zabijaniu żywych trupów nie wpływa na psychikę?”- zapytał dziennikarz Georga Romero, mistrza gatunku. „Na moją bardzo”- odpowiedział reżyser. „Prowadzę ciche życie zapatrzonego w przeszłość starszego pana. Nie lubię współczesnego popu, nie gram w gry video. Na DVD oglądam głównie dawne arcydzieła, często siadam w fotelu i słucham muzyki klasycznej. Od lat przyjaźnię się ze Stephenem Kingiem i on jest taki jak ja. To jeden z najzwyklejszych facetów, jakich znam. Kiedy kończy dzienną dawkę pisania, grywa w rockowej kapeli, czasem wyskakuje z kumplami na piwo. Kocha baseball i kibicuje Red Sox. Mawia: „Nie mam koszmarów, wszystkie sprzedaję wydawcom”. Ja swoje kręcę jako filmy.”