Z Magdaleną Baczewską pianistką, i kierownikiem Music Performance Program w Columbia University, przez występem na International Keyboard Institute and Festival, którego jest solistką, rozmawia Roman Markowicz

Nawet dla zaawansowanego melomana, znającego różnicę pomiędzy brzmieniem fortepianu i klawesynu, może nie być oczywiste jakie przed wykonawcą stoją zadania i jakie trudności mogą się pojawić podczas gry na obu, klawiszowych, instrumentach.

Rzeczywiście aż trudno uwierzyć że dwa pozornie podobne instrumenty mogą tak bardzo się różnić. Po pierwsze, klawesyn jest instrumentem, na którym struna jest szarpana, a mechanizm fortepianu oparty jest na uderzeniu młotka w strunę. Dzisiejsze fortepiany mają mechanizm około cztery razy cięższy od klawesynu, co znaczy, że ręka pianisty musi zaangażować więcej mięśni, aby uruchomić mechanizm. Zatem ćwicząc na klawesynie pianiście może się zdawać, że jest słoniem w składzie porcelany.

Technika gry jest także odmienna; klawesyn nie potrafi tworzyć gradacji dynamicznej, co znaczy, że wszelkie niuanse należy wykonać za pomocą artykulacji oraz niezwykle subtelnego „timing’u.” W przypadku obu instrumentów należy również pamiętać o charakterze i stylu muzyki napisanej w roku 1741, gdzie nawet w momentach ogromnego napięcia dramatycznego, nieprzyzwoicie byłoby „rzucić się” na instrument w ogniu inspiracji.

– Wybrała pani na program swojego niezwykłego recitalu tę samą kompozycję: Wariacje Goldbergowskie J. S. Bacha, które dwukrotnie zaprezentowane zostaną podczas jednego koncertu. Jaka była tego przyczyna i co zamierzała pani przez tę oryginalną prezentację osiągnąć?

Wariacje Goldbergowskie są dla mnie niezwykle ważną kompozycją. „Poraziły” mnie swym pięknem w wieku siedmiu lat. Słuchałam w kółko taśmy z nagraniem Glenna Goulda. Temu też pianiście zadedykowałam swój pierwszy album „A Tribute to Glenn Gould.” Dzięki niemu odkryłam utwór, do którego dążyłam przez lata nauki gry na fortepianie.

Jako studentka Mannes College w Nowym Jorku pod opieką Jerome’a Rose dowiedziałam się o niezwykłym koncercie Rosalyn Tureck. Zaprezentowała ona w Carnegie Hall koncert podczas którego wykonała wspomniane Wariacje na klawesynie i fortepianie podczas jednego wieczoru. Zawsze chciałam powtórzyć takie wykonanie, co było jednym z powodów, dla którego rozpoczęłam naukę gry na klawesynie.

Bezpośrednim źródłem inspiracji to tego koncertu był jednak założyciel Festiwalu, Jerome Rose, który zatelefonował do mnie mówiąc, że jestem jedną z niewielu osób, które potrafią grać na obu instrumentach wystarczająco dobrze, aby zmierzyć się z tym wyzwaniem. Poprzeczka została zatem postawiona wysoko.

– Czy nie łatwiej byłoby zaproponować wybór jakichś kompozycji klawesynowych w pierwszej części, a muzykę fortepianową w drugiej?

Naturalnie zdaję sobie sprawę, że przy planowaniu programu recitalowego należy wziąć pod uwagę różnorodność utworów i stylów. Niemniej jednak, podczas festiwalu International Keyboard Institute, w którym mam przyjemność uczestniczyć już po raz dziewiąty, wiem, że mogę pozwolić sobie na ten eksperyment dzięki niezwykle wyrafinowanej publiczności.

Wiele osób przychodących na koncerty Festiwalu to melomani doskonale zaznajomieni z repertuarem, praktyką wykonawczą oraz nagraniami wielkich artystów. Dla tych mniej wtajemniczonych mam nadzieję, że koncert będzie inspiracją do dalszego poznawania tej wspanialej muzyki.

– Jakich różnic w interpretacji obu dzieł może oczekiwać słuchacz przybyły na pani recital?

Jak wspomniałam, każdy z dwóch instrumentów wymaga innego podejścia do utworu. Wariacje Goldbergowskie zostały napisane na klawesyn z dwoma manuałami (klawiaturami), więc już tu będzie można zauważyć różnice. Niektóre wariacje wymagają gry na obu manuałach jednocześnie, co tworzy bardzo ciekawe brzmienie i pozwala mi również na szybsze tempa: w takich wariacjach na fortepianie moje ręce często „walczą” o miejsce na klawiaturze.

Za to różnicowanie dynamiki pomiędzy indywidualnymi głosami pomoże mi dodać koloru w Wariacjach na fortepianie. Ornamentacja, również bardzo ważna z muzyce Baroku, będzie trochę inna w każdym wykonaniu.

– Jak wiemy Bach każdą z 30 wariacji powtarza: czy zamierza pani to również zrobić i jeśli jakie jest pani podejście do tego zagadnienia – czy ważne jest zróżnicowanie powtórek? Może słowo komentarza w sprawie elementu ornamentacji, tak przecież ważnej w tej muzyce?

Przy okazji tego koncertu, gdzie wykonuję ten sam utwór dwa razy, powtórki będą nieczęste. Rozmaitość sposobów, w które można wykonać każdą z 30 Wariacji będzie przedstawiona przez porównanie interpretacji klawesynowej z fortepianową. Kwestia ornamentacji zajęła mi mnóstwo czasu i czytania traktatów na temat praktyki wykonawczej. Wariacje są bardzo bogate same w sobie, więc należy być ostrożnym, żeby nie przeładować ornamentami kompozycji, w której sam Bach już włączył ornamenty w partyturę.

– Czy zna pani fortepianowe i klawesynowe nagrania Rosalyn Tureck?

Znam jej nagrania, jednak nie one są moimi ulubionymi interpretacjami Wariacji. Od czasów Tureck, technika gry na klawesynie bardzo się rozwinęła, dzięki popularnemu w ostatnich kilku dziesięcioleciach trendowi zgłębiającemu zagadnienia praktyki wykonawczej. Zawsze chętnie wracam do obu nagrań Glenna Goulda, który nagrał utwór dwukrotnie (w 1955 i 1981r). Wykonania klawesynowe, których chętnie słucham i które bym poleciła to Pierre Hantai oraz Wanda Landowska.

– Czy ten koncert, chyba pierwszy w pani wykonaniu w tym dwu-instrumentowym układzie w Nowym Jorku, jest częścią jakiegoś większego projektu, a może nawet nowej tradycji, czy jedynie jednorazową próbą pokazania jak ta legendarna kompozycja brzmi na dwóch instrumentach: na tym, na który została skomponowana i na tym, na jakim się ją dziś zazwyczaj wykonuje?

Przygotowania do występu bardzo mnie absorbują, nie jestem jednak w stanie ocenić, czy jest to początek nowej tradycji. Wykonałam już podobny program we Włoszech i Francji, gdzie koncert został przyjęty z ogromnym entuzjazmem.

– Czy w pani repertuarze znajdują się kompozycje, które jest łatwiej wykonywać w ich oryginalnej formie, czyli na klawesynie?

Jak najbardziej. Mnóstwo repertuaru z XVII i XVIII wieku nie przekłada się dobrze na fortepian. Muzyka Frescolabdiego czy Chambonnieres ma sens – przynajmniej dla mnie – tylko i wyłącznie na instrumentach oryginalnych. Abstrahując od pisania na ten instrument, sam system strojenia instrumentów był bardzo odmienny.

Korzystając z okazji pragnęłabym dodać jeszcze kilka słów o samych Wariacjach Goldbergowskich: otoczone są one ciekawą legendą: zostały napisanie ponoć na zamówienie hrabiego Keyserlingaa, który cierpiał na bezsenność. Poprosił on Bacha, by napisał utwór, który pomoże mu spędzić bezsenne noce z kojącą muzyką graną przez młodego klawesynistę Goldberga.

Pomysł ten rozwinął mój mąż, który jest specjalista od zaburzeń snu. Kilka lat temu poprosił mnie o nagranie muzyki dla Bluesleep. com, która miałaby kojący wpływ na jego pacjentów. Tak powstały trzy już albumy „Music for Dreams”, bardzo dziś popularnej serii nagrań z muzyką specjalnie wybraną do tych celów. Cieszą się nią zarówno dzieci jak i dorośli.

– Jest Pani dziś kierownikiem Music Performance Program w Columbia University. Na czym polega Pani praca pedagogiczna, jakie zalety posiada praca ze studentami prestiżowego uniwersytetu, którzy muzyce poświęcają jedynie część swojego życia?

Praca ze studentami funkcjonującymi na wyżynach intelektualnych to prawdziwa przyjemność, a zarazem wyzwanie pedagogiczne. Wielu z tych młodych ludzi studiuje na Columbia inżynierię, chemię, antropologię lub ekonomię. Wszyscy studenci Columbia są zobowiązani przejść kurs historii muzyki oraz osobny kurs historii sztuki i filozofii. Oprócz tego studenci grający na wysokim poziomie (kilku z nich to studenci równocześnie Juilliard School – ogromne osiągniecie) uczestniczą w zajęciach z muzyki kameralnej, jazzowej i orkiestralnej. Muzyka sprawia im prawdziwą radość i choć wiele z nich wiąże z muzyką swoją przyszłość, to większość z nich będzie pracować w innych zawodach.

– Dziękuję serdecznie za rozmowę. Wszystkim czytelnikom i wielbicielom polskiej pianistki serdecznie polecam jej występ na festiwalu, 21. VII. o 20: 00
Roman Markowicz