Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło wysłała do prezydenta Bronisława Komorowskiego wniosek o dopisanie trzech pytań do referendum, które Komorowski zarządził na 6 września br..
Referendum z pytaniami do obywateli: czy pragną Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, finansowania partii z budżetu oraz rozstrzygania na korzyść obywateli wątpliwości podatkowych, Komorowski zarządził natychmiast po przegranej pierwszej turze wyborów. Chciał w ten sposób zabrać Pawłowi Kukizowi popularne hasło JOW. Natomiast odebranie finansowania z budżetu partiom politycznym jest od dawna marzeniem PO, bo postawi w trudniejszej sytuacji PiS, podczas gdy PO będzie finansowane przez wielki i średni kapitał. Zaś rozstrzyganie sporów podatkowych na rzecz obywateli jest samograjem popularności.
Jak wiadomo, Komorowski i tak przegrał wybory w drugiej turze, jednak referendum pozostaje w mocy. Wykorzystując dobrą okazję Prawo i Sprawiedliwość proponuje dodanie następujących pytań: „Czy jest Pani/Pan za przywróceniem powszechnego wieku emerytalnego wynoszącego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?”, „Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe”, oraz „Czy jest Pani/Pan za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?”
Wnioski w sprawie każdego z tych pytań podpisało łącznie sześć milionów obywateli. Mimo to Platforma z nazwy Obywatelska wyrzuciła je do kosza, po zmieleniu kart z podpisami. Z tej racji Kukiz utworzył ruch pod nazwą „zmieleni. pl”. Rząd PO/PSL podniósł wiek emerytalny, ponieważ ZUS inaczej zbankrutowałby, PiS jednak twierdzi, że można znaleźć środki na powrót emerytur w wieku wcześniejszym. Obecny rząd planuje sprzedaż lasów państwowych by spełnić żądania odszkodowań za majątki utracone przez ofiary Holocaustu. PiS uważa, że nie wolno tego robić, przynajmniej nie kosztem lasów. To są resztki majątku państwowego, a po drugie lasy powinny być powszechnie dostępne. Zaś przymusowe, wcześniejsze posyłanie dzieci do szkół stanowi część rządowej reformy oświaty, jednak wielu rodziców uważa, że obowiązek szkolny powinien zaczynać się dopiero od siódmego roku życia.
W odpowiedzi Paweł Kukiz stwierdził w Facebooku: „Bardzo dobra inicjatywa z dodaniem trzech pytań do wrześniowego referendum. Ja z całego serca ją wspieram. Mam nadzieję, że prezydent Komorowski również ją poprze. Byłoby to bardzo ładne zakończenie prezydentury, bo – jak mawiał pan Miller – prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy”. Ale Komorowski odparł, że „dopisać można się do wycieczki szkolnej” zaś nowe pytania musi zatwierdzić Senat, ale on sam nie zamierza występować z nimi do Senatu.
Referendum ma kosztować 100 milionów złotych. Jednak konstytucjonaliści uważają, że jest sprzeczne z konstytucją! Może dać powód do pociągnięcia Komorowskiego przed Trybunał Stanu.
Oto czemu: Prezydent nie może zarządzić referendum w sprawie zmiany Konstytucji. Ustawa zasadnicza stanowi bowiem, że wybory do Sejmu są proporcjonalne, a to wyklucza JOW. Czyli najpierw Sejm i Senat muszą usunąć z Konstytucji zapis o proporcjonalności wyborów, dopiero potem prezydent może zarządzić referendum w sprawie JOW. Pozostałe dwa pytania również nie powinny zostać postawione, ponieważ już trwa tzw. proces legislacyjny w tych sprawach. Rząd ma przygotowane do skierowania do Sejmu ustawy w sprawie finansowania partii oraz rozstrzygania wątpliwości podatkowych. A prezydentowi nie wolno ingerować w prace Sejmu.
Natomiast trzy pytania wysunięte przez Beatę Szydło nadają się do postawienia. Sejm może uchwalić referendum z tymi trzema pytaniami, a referendum „pisowskie” mogłoby odbyć się tego samego dnia, co „komorowskie”, nie pociągając dodatkowych kosztów. Już tak było, że w jednym dniu odbyło się referendum zarządzone przez prezydenta i przez Sejm. Teraz przewagę w Sejmie i Senacie ma PO, więc wniosek o referendum z nowymi pytaniami będzie odrzucony. Co wtedy? Wtedy wkracza do gry prezydent elekt Andrzej Duda. Po zaprzysiężeniu 6 sierpnia uzyskuje pełnię uprawnień. A to pozwala mu zmienić postanowienia w sprawie referendum na każdym etapie procedury prawa. Tylko w sprawie treści pytań i terminu musi uzyskać zgodę Senatu. Natomiast Duda może po prostu uchylić, czyli odwołać, referendum zarządzone przez swego poprzednika.
Andrzej Duda pracuje nad ustawą o powrocie do wcześniejszego wieku emerytalnego. Można sądzić, że jako prezydent poprosi Senat o zatwierdzenie pytania w tej sprawie. Jednak w Senacie większość ma PO, wniosek prezydenta zostanie więc odrzucony. A to będzie piękny prezent dla PiS w kampanii wyborczej do parlamentu. Już widzę te spoty PiS głoszące, że „Polacy nie chcą pracować do śmierci, ale PO ich do tego zmusza.” I weź tu wygraj wybory, Platformo.