Maryla Rodowicz nie przestaje zadziwiać. Im starsza, tym odważniejsza. 69-letnia wokalistka biegała już po scenie w podkolanówkach i warkoczykach, podrygując w rytm przebojów disco-polo, obnażała biust (na szczęście sztuczny) i udawała brzemienną biedronkę. Teraz postanowiła wystąpić w produkcji Donatana, którego kawałek o Słowiankach, co „wiedzą jak poruszać tym co mama w genach dała” był zeszłorocznym hitem w kraju nad Wisłą. „Złota Maryla”, która w zamierzchłych czasach śpiewała teksty Agnieszki Osieckiej, dzisiaj wygina się w „wampirzym” teledysku nucąc: „tańcz, pij, wesoło żyj” i przebiera złotymi szponami niczym Edward Nożycoręki. Podobno podczas kręcenia teledysku warunki były bardzo trudne, jednak brak toalet, ciężki kostium z gigantyczną krynoliną i inne atrakcje nie zniechęciły artystki, która „lubi robić rzeczy, których jeszcze nie robiła”- jak wyznała filozoficznie. „Pomyślałam, że jeśli Donatan zaproponuje mi ubijanie masła, to się zgodzę”- dodała, ku przerażeniu fanów. Czyżbyśmy mieli się niebawem spodziewać Maryli na scenie, w ludowym stroju, z kierznią między kolanami? Byłby to widok zdecydowanie bardziej przerażający, niż najnowsza „wampirza” produkcja z pełzającymi robakami, chłeptaniem krwi i trumienkami, zatytułowana „Pełnia”.

*

A jeśli już o granicach śmieszności mowa, to właśnie ukazało się czerwcowe wydanie amerykańskiego magazynu „Paper”, na którym dawna gwiazdeczka filmów Disneya, a obecnie „skandalistka z bożej łaski” Miley Cyrus, pozuje nago, utytłana błotem, obejmując… świnię. W wywiadzie opowiada o „płynnej seksualności” i że „jest otwarta na każdego, kto ma więcej niż 18 lat i chce zaznać miłości w jej ramionach”. Szczęśliwie, 22-latka precyzuje, że zuchwałe zaproszenie nie dotyczy zwierząt. Możemy zatem odetchnąć z ulgą. Prosiaczkowi, o wdzięcznym imieniu Bubba Sue, nic nie grozi ze strony obłąkanej właścicielki. Poza oczywiście koniecznością brania udziału w głupawych sesjach fotograficznych.

*

Po rozwiązaniu Festiwalu Top-trendy, w tym roku w Operze Leśnej odbył się Polsat SuperHit Festiwal, który poza nazwą niczym właściwie nie różnił się od poprzedniej imprezy firmowanej przez jedną z największych, polskich stacji komercyjnych. Zagrali ci, co zawsze. Czyli nieśmiertelny Bajm i Beata Kozidrak, która w przykrótkich sukienkach wygląda coraz bardziej groteskowo, zespół Piersi, którego ówczesny lider ma szansę zostać premierem Polski, a obecny już został królem biesiad przy grillu i „0,7” (chodzi o butelkę wódki, nie o kapitana Borewicza), Muniek Staszczyk i „Szwagierkolaska” oraz kilkoro młodych artystów, typu Dawid Kwiatkowski i Rafał Brzozowski, obaj nie potrafiący śpiewać, ale bardzo podobający się, szczególnie młodej, publiczności. Żenujący poziom widowiska próbowali podnieść wykonawcy rockowi, Kasia Nosowska z Hey czy fenomenalny Artur Rojek, ale ich wysiłki na niewiele się zdały. Numerem, przy którym opolska publiczność oszalała, nosi tytuł „Ruda tańczy jak szalona”, a zespół… „Czadoman”. I niech to wystarczy za komentarz.

*

Okazuje się, że moda na pisanie książek nie ominęła Grażyny Szapołowskiej (61 l.), która tym razem postanowiła opublikować prywatną korespondencję i podzielić się z czytelnikami historią miłosną rozgrywaną w zgrzebnych czasach PRL-u. Dzieło zatytułowane „Zapomniałam o Tobie” podobno – jak twierdzą krytycy- łatwiej zapomnieć, niż sceny filmowe (szczególnie te odważne) z piękną aktorką w roli głównej.

*

Nie tylko Jan Maria Rokita (dla tych, którzy nie pamiętają – polityk, kandydat na premiera, a w końcu mąż swojej żony Nelli, znanej z kontrowersyjnych wypowiedzi i strojów) awanturuje się w samolotach. Kate Moss, ikona mody i dyżurna „zła dziewczyna”, która za kołnierz nie wylewa, nie stroni też od wszelkich środków odurzających i towarzyskich skandali, podczas rejsu z Turcji do Londynu, obraziła pilota i personel pokładowy i została wyprowadzona z samolotu przez policję.

No cóż, latanie bywa stresujące. Przekonała się o tym również Edyta Górniak, która wybrała się ostatnio do Nowego Jorku, by u „światowej sławy specjalisty” wziąć kilka lekcji śpiewu. „Miałam rozrywkę w samolocie, jak próbowałam zasnąć”- opowiadała w telewizji. „Nasi cudowni Polacy, rodacy kręcili mnie telefonami, jak zasypiam. Przez dziewięć godzin musiałam siedzieć sztywno, bo pani mówiła do swojej koleżanki: Ty, to chodź tutaj się zamienimy, posiedzisz sobie koło niej.” Jak mawia stare, ludowe porzekadło: ludzie wychodzą ze wsi, ale wieś z ludzi nie. Szczególnie tej południowo- wschodniej.