Czy lider opozycji rosyjskiej Borys Niemcow przepłacił życiem pracę nad raportem o udziale Rosji w wojnie na Ukrainie?

Były wicepremier został zabity w zamachu opodal Kremla w lutym br. w trakcie pracy nad dokumentem. Mimo to raport w ostatni wtorek został ogłoszony w Moskwie przez jego przyjaciół.

Dokument nosi tytuł „Putin. Wojna. Według materiałów Borysa Niemcowa”, liczy 64 strony i w zasadzie opiera się na znanych doniesieniach mediów. Wyjątek stanowi część odnosząca się do rekompensaty za śmierć żołnierzy rosyjskich, których rodzinom władze odmówiły przyznania obiecanych świadczeń.Tak było w conajmniej 17 wypadkach. Te dane nie były wcześniej znane. Ale w innych wypadkach Kreml dotrzymał słowa wypłacając rodzinom łącznie równowartość 47 tysięcy dolarów.

Niemcow planował wydanie raportu w ogromnej liczbie egzemplarzy i rozdawanie za darmo na ulicach, dla przeciwstanienia się propagandzie Kremla, który zaprzeczał, że rosyjscy żołnierze biorą udział w wojnie ukraińskiej.

Chciał także wyjaśnić prawdziwe cele Putina w rozpętaniu tej wojny. Został jednak zabity 27 lutego br. na moście niedaleko murów Kremla. Jednym z jego zabójców ma być Ramzan Kadyrow. Jest to były oficer na służbie prezydenta Czeczenii z nadania Kremla, którego żołnierze walczyli po stronie „separatystów” na Ukrainie. Wszakże ten wycofał przyznanie się do winy twierdząc, że był torturowany.

Sprawa procesu przycichła w rosyjskich mediach. Autorzy dokończyli pracę na podstawie zebranych materiałów i notatek w brulionach zostawionych przez byłego wicepremiera.

Wbrew planom Niemcowa raport wyszedł w nakładzie tylko 2000 egzemplarzy. Kilka drukarni odmówiło publikacji z obawy przed represjami.

Praca, którą Niemcow być może przypłacił życiem, w dużej mierze pójdzie na marne, mając większy efekt w mediach za granicą, ale znikomy w kraju. Daje jednak przykład odwagi obywatelskiej wobec władz.

Niemcow dowodzi pośmiertnie w raporcie, że przyłączenie Krymu do Rosji nastąpiło wskutek spadającej popularności Putina w latach 2011 – 2012. Prezydent potrzebował symbolicznego zwycięstwa w prezencie dla opinii publicznej.

Wypędzenie ukraińskiego prezydenta Wiktora Janukowycza i rewolucja na Majdanie dostarczyły okazji dla realizacji wcześniej opracowanego planu. Euforia, jaka wybuchła wskutek sukcesu na Krymie przekonała Kreml, że mówiąca po rosyjsku ludność we wschodniej części Ukrainy również pragnie przyłączenia do Rosji.

Pojawia się także spekulacja, że Kreml nie liczył na oderwanie Donbasu od Ukrainy, ale chciał zacząć tę wojnę, aby wzmocnić swą pozycję przetargową wobec państw zachodnich. Tak czy inaczej wojna wkrótce wyrwała się spod kontroli. Ważną rolę odegrały rosyjskie media podporządkowane władzom. Połączyły walki na Ukrainie z pamięcią wojny przeciw III Rzeszy, tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Siły ukraińskie przedstawiały jako „faszystów”, natomiast rosyjskich żołnierzy jako wyzwolicieli.

Raport opisuje maltretowanie i zbrodnie popieranych przez Rosję „separatystów” wobec mieszkańców wschodniej Ukrainy, którzy pragnęli pozostać pod władzą Kijowa. Np. w Doniecku owinęli kobietę we flagę ukraińską, kazali jej trzymać planszę z napisem „Oni zabili nasze dzieci” i przywiązali do słupa. Zamieszczona fotografia pokazuje jak kopie ją przechodząca kobieta, gdy stojący obok uzbrojony mężczyzna przygląda się temu obojętnie. Zaś po odbiciu Słowiańska przez siły ukraińskie znaleziono tam masowe groby cywili.

Autorzy dokumentu dają dowody, że na wschodniej Ukrainie walczyli i ginęli rosyjscy żołnierze, w tym specjalne jednostki bojowe z Czeczenii. Szacują, że latem 2014 roku poniosło śmierć co najmniej 150 żołnierzy rosyjskich a dodatkowo 70 na początku bieżącego roku. Są to jedynie zgony, które udało się potwierdzić. Pełna liczba ofiar rosyjskich może być większa. Żołnierzom tym kazano wystąpić z wojska rosyjskiego i pojechać na Ukrainę jako „ochotnicy”, by utrzymać fikcję o niezaangażowaniu Kremla w walki.

Wojna, która została zaczęta w kwietniu ub. roku kosztuje Rosję do tej pory 53 miliardy rubli (około miliarda dolarów). Wchodzą w to dotacje dla „separatystów” i odszkodowania płacone „ochotnikom” i regularnym żołnierzom rosyjskim a także koszty obsługi sprzetu wojskowego. Poza tym koszty anekcji Krymu wynoszą 680 miliardów rubli (ok. 13 miliadrów dolarów) zaś koszty inflacji wywołane sankcjami zachodnimi i kontrsankcjami rosyjskimi przekroczyły bilion rubli.

Niemcow napisał jeszcze przed raportem, że wojna ukraińska została wydana nie w interesie Rosji ani nie na rzecz „świata rosyjskiego”, który obejmuje wykraczającą poza granice kraju strefę wpływów kultury i języka rosyjskiego. Ta wojna została wydana w interesie utrzymania władzy i bogactwa Putina oraz jego elity.

Kosztuje Rosję setki miliardów rubli oraz setki istnień ludzkich, stwierdza The Economist. Jednak największym kosztem jest trucicielski efekt wywarty na rosyjski naród opętany nacjonalistyczną propagandą. Jej skutki mogą być nieobliczalne.