Maciej Maleńczuk, wokalista i gitarzysta rockowy, przez niektórych nazywany „bardem Krakowa”, wydał długo oczekiwaną biografię pod poetyckim tytułem: „Ćpałem, chlałem i przetrwałem”.

Artysta szczerze opowiada o uzależnieniu od alkoholu i narkotyków: „W latach 80. szukałem zużytych strzykawek w szpitalnych śmietnikach, by wstrzyknąć sobie nimi kompot, to było już dno”. Na pytanie dziennikarza, jak to możliwe, że z degenerata stał się gwiazdą odpowiedział: „Całe życie byłem przekonany, że osiągnę sukces. W zasadzie uważałem, że jestem gwiazdą, tylko chwilowo gram na ulicy i biorę narkotyki, ale będę sławny. No i się udało.” Nie wiadomo, co uznać za większy sukces: zaistnienie na polskiej scenie muzycznej, czy przetrwanie trzydziestu lat nałogu.

Choć wierząc Maleńczukowi, to właściwie jedno i to samo: „Nie znam wykonawcy, który by choć trochę nie wypił przed występem, chyba, że się zaszył. Każdy, nawet Połomski, wypije choćby kieliszeczek na przetarcie gardła”- wyznał wokalista. Tylko lampka koniaczku? Sądząc po energii, z jaką 80-letni wykonawca szlagieru „Cała sala śpiewa z nami” bryka po scenie, można by zaryzykować stwierdzenie, że w grę wchodzą jakieś grubsze dopalacze.

*

Michał Żebrowski został rolnikiem, który nie szuka żony (bo już ma), za to jeździ traktorem i bardzo to sobie chwali. Oczywiście nie za darmo. Niegdyś twarz Skrzetuskiego i Wiedźmina, dziś twarz firmy produkującej sprzęt rolniczy. Jak tak dalej pójdzie, niedługo wzięty aktor wygryzie Olę Ciupę, modelkę, która zaczynała od ubijania masła w teledyskach Donatana, a teraz – jak wyznała z dumą w programie telewizyjnym – została „twarzą klapek kąpielowych”.

*
Gwiazda internetu, Courtney Mina, dziewczyna o rubensowskich kształtach, zamieściła zdjęcie w samej bieliźnie, czym wywołała lawinę negatywnych komentarzy. „Wyglądasz jak wieloryb”- pisali internauci.

Niezrażona szafiarka XXL odpowiedziała: Czuję się boginią w swoim ciele! Jestem duża, mam krągłości i jestem przepysznie kobieca. Jestem modelką i aktywistką namawiającą kobiety, aby nie wstydziły się swoich ciał. Moje ciało jest symbolem mojej płci, siły, seksualności i pewności siebie. Daje mi moc. Żadne słowa i krytyka nie mogą tego zmienić.

Zbliża się sezon plażowy i może warto polubić swoje niedoskonałości? W końcu nadmorskie kurorty pełne są panów dumnie obnoszących piwne brzuchy, dlaczego tylko kobiety mają je ukrywać? Jak równouprawnienie, to równouprawnienie. Bikini dla każdego!

*

Kocham marihuanę. Jadłbym ją, pił, palił i wciągał. To najlepsza rzecz na świecie! – wyznał Morgan Freeman, aktor, który od lat zaangażowany jest w działalność popierającą legalizację trawki. O medycznym zastosowaniu konopi coraz głośniej na świecie.

Gwiazdor pali skręty, by uśmierzyć bóle kręgosłupa i uważa, że legalny dostęp do medycznej marihuany powinien zostać wprowadzony w całej Ameryce. Trudno nie zgodzić się z tak racjonalnym podejściem do sprawy. Patrząc na uśmiechnięte, zrelaksowane oblicze aktora ma się wrażenie, że „maryśka” działa dobrze nie tylko na stare kości.

*

O nawykach higienicznych aktorki Kristen Stewart krążą legendy. Podobno gwiazda unika wody i mydła, włosy myjąc raz na dwa tygodnie, lub rzadziej. Nie lubiłam ładnych, ułożonych włosów, nigdy. Coś w tym sprawia, że czuję się wówczas, jak bym nosiła kostium – powiedziała w wywiadzie.

Aktorka wyznała również, że jest przerażona na samą myśl o jakiejkolwiek ingerencji chirurgicznej w celu poprawienia urody. Kobiety, które się na to decydują, tracą rozum. To wandalizm! – wyznała. Wygląda na to, że ulubienica Ameryki stawia na naturalność, co w przypadku operacji plastycznych może być poczytywane na plus. Zaś w kwestii higieny polecamy słynną odezwę Jana Sztaudyngera: Myjcie się dziewczyny. Nie znacie dnia ani godziny!

*

Wydawałoby się, że „Fakt”, jeden z najpoczytniejszych polskich brukowców, nie jest już w stanie niczym zaskoczyć. To na jego okładkach pojawiają się najbardziej kuriozalne tytuły: „Odebrał żelazko zamiast telefonu”, „UFO mnie oszukało”, „Kurz złamał mi rękę” czy „Chory premier nie nosi czapki”.

Tym razem pojawiło się sprostowanie, w którym wydawca pisma przeprasza za naruszenie dóbr osobistych znanej restauratorki poprzez publikację pt: „Szok. Magda Gessler połknęła tasiemca”. Spółka przeprasza za „podawanie nieprawdziwych informacji, jakoby Pani Magdalena Gessler połknęła tasiemca, by schudnąć”. Może przy okazji powinni przeprosić czytelników. Za sam „Fakt” swojego istnienia.