Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serce. Bo jeśli nasze serce oskarża nas, to przecież Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko.

Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, mamy ufność wobec Boga, i o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie Jego zaś jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jezusa Chrystusa, Jego Syna, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał.

1 J 3,18-24

Do pisania tych rozważań zabrałem się po ślubie i na poły góralskim weselu moich przyjaciół. Edward, tata pana młodego bardzo ceni swego rodaka, nieżyjącego już wybitego filozofa, pisarza ks. Józefa Tischnera, który często odwoływał się do góralskiej mądrości. W swojej książce „Historia filozofii po góralsku” napisał: „Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: świenta prawda, tys prowda i gówno prowda”. Ale że nie o prawdzie chcę pisać, tylko o tym, co w naszym życiu jest najważniejsze, stąd też na użytek tych rozważań sparafrazuję powiedzenie ks. Tischnera: „W naszym życiu są sprawy, wartości najważniejsze, ważne i gówno ważne”. Te ostatnie możemy nazwać głupstwami. Aby odkryć w naszym życiu najważniejszą wartość, musimy się zatrzymać, pomyśleć, skoncentrować się na jednej sprawie, co mój tata ujmował w słowach: „Nie możesz równocześnie trzymać trzech srok za ogon”. To „trzymanie trzech srok” przybiera nieraz formę aktywności bankietowej. Biega taki delikwent z bankietu na bankiet, a po drodze gubi coś najważniejszego, tak jak w poniższej anegdocie. Pewien mężczyzna w poczuciu obowiązku zaliczał nawet kilka bankietów i imprez w ciągu dnia. Czasami wpadał na chwilkę na jedną imprezę i biegł na następną. Pewnego razu usiadł w kącie i nerwowo wertował kalendarzyk. „Sprawdza pan, jakie jest następne spotkanie?”- zagadnął przypadkowy uczestnik. „Nie. Sprawdzam, gdzie jestem teraz”- odpowiedział bankietowy aktywista. Poza bankietami spotykamy także ludzi zapędzonych, którzy uważają, że są bardzo zajęci, a patrzący z boku mówią o nich, że latają jak pies za własnym ogonem.

Portal internetowy Adonai.pl ogłosił konkurs na temat „Czym jest dla ciebie miłość?”. Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba usiąść i pomyśleć, a wtedy możemy odkryć w całej pełni, to co w naszym życiu jest najważniejsze. Anna Rusinek w odpowiedzi napisała między innymi: „Miłość jest dla mnie najważniejszą wartością w życiu. Bez niej nic nie ma sensu. Można mieć pieniądze, karierę, jeździć najdroższymi samochodami, zwiedzać cały świat, ale co z tego skoro nie możemy tego nikomu podarować, przeżywać tego razem z kimś, dzielić się swoimi wrażeniami i odczuciami. Możemy mieć niemal wszystko, ale tak naprawdę okazuje się, że bez miłości nie mamy niczego. Jeśli nie zapełnimy ogromnej dziury w naszym sercu, która zarezerwowana jest wyłącznie dla miłości nigdy nie będziemy szczęśliwi. Bóg stworzył człowieka w taki sposób, że niejako uzależnił go od miłości. Bez niej czujemy się samotni, nie wiemy, po co naprawdę żyjemy. Miłość to nasza pasja, wszystko, co lubimy robić, czemu się poświęcamy. Istnieje zatem wiele rodzajów miłości. Najważniejsza jest miłość do Boga – który nas stworzył, nigdy nie opuścił, pozwolił na mękę i śmierć własnego Syna, aby umożliwić nam szczęście wieczne”.

Z pewnością większość z nas podpisałaby się pod wypowiedzią tej młodej kobiety. A szczególnie Ci, których mistrzem jest Chrystus. Ukochany Jego uczeń św. Jan Ewangelista zwany Apostołem Miłości w zacytowanym na wstępie Liście mówi o miłości Boga i bliźniego, miłości która spełnia się poprzez czyn. Cała Ewangelia spisana przez św. Jana wyakcentowuje miłość. Bóg jest ogromnym strumieniem miłości i zaprasza nas abyśmy zanurzyli się w Jego nurcie. I to jest najbardziej skuteczny sposób poznania Boga i wejście w komunię z Nim. Św. Jan napisał: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością”. Miłość prowadzi do poznania Boga, który jest najważniejszą wartością naszego życia. Jeśli inne sprawy przesłaniają nam Boga i miłość, to te inne sprawy są głupstwami a my głupcami. Święty Jan przypomina nam, że wiara, miłość mają przybierać konkretną formę czynu: „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą”. A czyn jest wypełnieniem bożych przykazań w tym najważniejszego przykazania miłości: „Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim”. Trwanie w nurcie miłości Bożej staje się źródłem owocnego życia. W Ewangelii na dzisiejszą niedzielę słyszymy słowa Chrystusa: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”.

Tę najważniejszą wartość życia poznała przez miłość Kayla Mueller, porwana i brutalnie zmordowana przez członków Państwa Islamskiego. Kayla Mueller była wolontariuszką, pomagającą uchodźcom na Bliskim Wschodzie. W ręce islamistów wpadła 4 sierpnia 2013 roku w syryjskim Aleppo i od tamtego czasu pozostawała w niewoli. W lutym 2015 została zamordowana. W oświadczeniu rodziny czytaliśmy: „Ze złamanym sercem przyjęliśmy potwierdzenie wiadomości, że Kayla Jean Mueller straciła życie. Poświęciła całe swoje młode życie ludziom, którzy potrzebują wolności, sprawiedliwości i pokoju”. Kayla była młodą i piękną dziewczyną, otwartą na ludzką nędzę. Odważnie spieszyła z pomocą potrzebującym. Po ukończeniu Uniwersytet Północnej Arizony, Kayla pracowała z grupami pomocy humanitarnej w północnych Indiach, Izraelu i Palestynie. W roku 2011 wróciła do domu w Arizonie i pracowała w klinice jako woluntariuszka wśród chorych na AIDS, a nocami w schronisku dla kobiet. Po roku wyjechała do Syrii, gdzie pracowała w obozach dla dzieci. W jednym z wywiadów powiedziała: „Tak długo, jak żyję, nie zgodzę się, aby cierpienie było traktowane jako coś normalnego, co trzeba zaakceptować. Musimy spieszyć z pomocą cierpiącym, aby tego cierpienia było jak najmniej”. Jej znajomi często powtarzali, że Kayla zrobiła więcej w swoim 26-letnim życiu niż inni przez długie lata. Kayla czerpała siłę w swojej pięknej pracy z głębokiej wiary w Boga. W roku 2011 napisała do ojca: „Odnalazłam Boga w oczach cierpiących. Tak mi się Bóg objawił i na tej drodze będę Go zawsze szukać. Jedni znajdują Go w kościele, inni w pięknie natury. Jeszcze inni znajdują Boga w miłości. Ja znalazłam Go w cierpieniu. I wiem, że Bóg chce moich rąk, aby posłużyć się nimi, niosąc ulgę cierpiącym”. W innym liście do rodziców pisała: „Bóg ukazał mi światło wśród ciemności. Nauczyłam się, że nawet w więzieniu można być wolnym. Zrozumiałam, że w każdej sytuacji możemy dostrzec dobro, wystarczy je nieraz tylko zauważyć”.
Kayla odkryła najważniejszą wartość życia. Wszystko w naszym życiu jest ważne, ale to wszystko staje się głupstwem, gdy przesłania i zajmuje miejsce tego najważniejszego, a człowiek, staje się po prostu głupcem, który walczy o głupstwa. Z praktyki duszpasterskiej wiem, że ta walka o głupstwa może rozgrywać się nawet przy ołtarzu. Ot, chociażby przyjmowanie Komunii świętej. Mamy pewne normy podane przez Stolicę Apostolską, zawarte w prawie liturgicznym odnośnie przyjmowania Komunii. I te normy nas obowiązują. A nieraz byłem nieraz świadkiem sporu, który przybierał dosyć ostre formy; czy przyjmujemy Komunię na rękę, czy do ust, czy na kalęcząco, czy na stojąco i tak dalej. Te spory stają się głupstwem, gdy przesłaniają prawdę, że Bóg patrzy w nasze serce i szuka w nim najważniejszych wartości; wiary i miłości.

Niedzielne refleksje w formie audio są umieszczone na stronie: www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio- Video > Słowo na niedzielę.