Im bliżej wyborów prezydenckich tym silniejsza krytyka obecnie urzędującego prezydenta.

Odnosi ona spodziewane skutki, albowiem spadają jego notowania we wszystkich sondażach. I wprawdzie on wciąż zdecydowanie w nich przoduje, to jednak nie jest już wcale pewne, że wygra te wybory. Jego główni sondażowi konkurenci Andrzej Duda z PiS i Magdalena Ogórek wystawiona przez SLD nasilili ostatnio ataki na rywala. Nie jest to trudne, albowiem pięcioletnia prezydentura Komorowskiego nie wykazała jego cech przywódczych ani jakichś specjalnych zalet, począwszy od zalet umysłu, nie mówiąc już o erudycji i zdolnościach dyplomatycznych. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że jest to prezydentura bierna a nie kreatywna. Komorowski przez owe pięć lat nie okazał się ani mężem stanu, ani autorytetem tak silnym, by zasypać straszliwe podziały w społeczeństwie. Obecna walka z nim polega przede wszystkim na wykazaniu tego czarno na białym.

Najlepiej wychodzi to Andrzejowi Dudzie, który na ostatniej konferencji prasowej w Warszawie nazwał Komorowskiego prezydentem bezwolnym i przypomniał składane przez niego obietnice. Wytknął on mu uległą postawę wobec Rosji oraz w polityce gospodarczej i społecznej. Zarzucił mu też, iż dokonał bezsensownego podziału Polski na Polskę radykalną i racjonalną. Wytknął także niczym nie uzasadnione nominacje generalskie po katastrofie smoleńskiej, jak i podpisywanie ustaw, które uderzają w obywateli.

I w rzeczy samej Komorowski, pozorując różne wahania i liczenie się z opiniami ekspertów, podpisał wszystkie ustawy, jakie uchwalił rząd Donalda Tuska, począwszy od podniesienia wielu emerytalnego oraz wysłania sześciolatków do szkół i zwiększenia podatku VAT. Duda przypomniał również, że prezydent nie zabierał głosu, gdy premier ogłosiła plan likwidacji polskich kopalń. W konkluzji zapytał: „komu ma służyć z jednej strony wydłużanie wieku emerytalnego, a z drugiej posyłanie dzieci wcześniej do szkoły? Temu, by Polacy pracowali jak najdłużej. Dla kogo mają pracować? Dla kogo to jest realizowane? By Polacy pracowali aż do śmierci? By byli tanią siłą roboczą?”

W ocenie Andrzeja Dudy polityka Bronisława Komorowskiego legitymizowała niezwykle kiepskie działania Platformy Obywatelskiej. Odnosząc się do swego spotu, którzy politycy PO nazwali kłamliwym, Duda nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy jego sztab wystąpi w tej sprawie z pozwem wyborczym.

Bierność zarzuciła urzędującemu prezydentowi także Magdalena Ogórek na konferencji prasowej na Zielonym Moście w Gdańsku. W jej ocenie jego prezydentura nie zdała egzaminu, bo nie stał on na straży konstytucji i nie pilnował rządu i parlamentu, by nie tworzono złego prawa. Zapowiedziała przy tym, iż jeśli wygra wybory, będzie korzystać z inicjatywy ustawodawczej.

Walkę z Komorowskim prowadzą w mniejszym lub większym stopniu wszyscy pozostali kandydaci. Dlatego dobrym pomysłem jest zaplanowana przez Telewizję Polską na 5 maja debata z ich udziałem. Obecność potwierdziło do poniedziałku siedmiu z nich, sztab wyborczy Bronisława Komorowskiego opowiedział się natomiast przeciwko udziałowi prezydenta. We wtorek sam Komorowski potwierdził, że nie weźmie udziału w spotkaniu, nie wykluczył natomiast takiej debaty przed drugą turą wyborów, gdyby do niej doszło.

Andrzej Duda zapewnił, że weźmie udział w debacie. – Jeżeli jest ona organizowana zgodnie z ustawą – chcę ustaw przestrzegać – skoro jest zaproszenie, skoro są zaproszeni kandydaci, wezmę w niej udział – powiedział. Według Dudy to jest kwestia także szacunku do wyborców, którzy debaty oczekują. Zauważył on, że nie będzie to łatwa debata przecież kandydatów jest jedenastu – no dziesięciu, jeżeli prezydent nie przyjdzie – a czas wiadomo ograniczony. Debata ma trwać 90 minut, będzie emitowana na żywo na antenie TVP1. zaproszeni zostali do niej wszyscy kandydaci na prezydenta.

Prezydent Bronisław Komorowski uzasadniając we wtorek swą decyzję niebrania udziału w programie powiedział w radiu RMF FM m.in. że debata polegająca na tym, że dziesięciu kontrkandydatów strzela od bramki prezydenta przez godzinę nie stwarza szansy na żadną pogłębioną wymianę myśli, poglądów, na ujawnienie swoich zamiarów, swoich programów. To jest też kwestia szacunku dla wyborcy, aby mówić o sprawach istotnych w sposób bardziej pogłębiony – dodał. Komorowski sam podsumował w minioną środę swą prezydenturę, podkreślając, że oparł ją na pięciu priorytetach, jakimi są: bezpieczeństwo, rodzina, konkurencyjna gospodarka dobre prawo i nowoczesny patriotyzm.

Najnowsze sondaże Millward Brown dla „Faktów TVN” i TNS dla „Wiadomości” wskazują, że dojdzie do II tury, w której zmierzą się Bronisław Komorowski i Andrzej Duda. Według sondażu Millward Brown w I turze Komorowski uzyskałby 45 proc. głosów, a Duda – 28 proc. W II turze Komorowski wygrałby z Dudą stosunkiem głosów 55 do 40. Według badania TNS 48 proc. Polaków zamierza głosować na Komorowskiego, a 24 proc. na Dudę. W sondażach tych Paweł Kukiz i Janusz Korwin-Mikke zajęli trzecie miejsce z 6. procentowym poparciem. W drugim badaniu Kukiz uzyskał trzecią lokatę z 6-procentowym poparciem (to wzrost aż o 4 punkty proc.), a kandydat partii KORWiN – czwartą z 4 proc. poparcia.

Z kolei sondaż Millward Brown dla „Faktów” TVN wykazuje, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższy weekend, wygrałaby je Platforma Obywatelska z 35 proc. głosów. Spory spadek zalicza PiS, dla którego poparcie z 35 proc. spadło do 31 proc. Do Sejmu weszłyby jeszcze trzy partie – KORWiN, SLD i PSL.

Poniżej progu znalazłyby się Twój Ruch i Ruch Narodowy. Wszystkie sondaże trzeba jednak traktować z dystansem, bo dają one jedynie przybliżone dane, które ulegają szybkim zmianom. Wszystko bowiem zależy od tego kiedy i jak sformułowane są pytania zadawane ankietowanym osobom.