Wiosna: kwitną drzewa, śpiewają ptaki, a w samotnych sercach wzbiera tęsknota. W tak pięknych okolicznościach przyrody, łatwo paść łupem oszustów matrymonialnych. Policja bije na alarm, bo lawinowo rośnie liczba kobiet, które za chwilę uniesień zapłaciły nie tylko łzami. Zawodowi wyłudzacze grasują w internecie, tworząc fikcyjne tożsamości na Facebooku i Twitterze. Jeśli przystojny mężczyzna podający się za amerykańskiego żołnierza polskiego pochodzenia opowie wam bajkę, jak to utknął na wojskowej misji i nie ma za co wrócić do Polski – bądźcie czujne. To może być współczesny „Tulipan”. Pamiętacie ten serial z lat 80-tych, o Jerzym Kalibabce, legendarnym podrywaczu? W czasach PRL-u było o nim bardzo głośno. Tulipan uwiódł ponad dwa tysiące kobiet, oskarżono go o dokonanie 103 przestępstw, m.in. kradzieży, wyłudzeń, gwałtów, rozbojów. Kalibabka przyznał się do większości zarzucanych mu czynów – z wyjątkiem gwałtów – i odsiedział dziewięć lat. Dzisiaj – jak podaje prasa- wiedzie spokojne życie emeryta. Wrócił w rodzinne strony i prowadzi sklep z warzywami. Tulipan już nie tuli pań, uwiądł. Choć podobno dalej zapewnia, że kochał każdą kobietę, z którą spał.

*
Blady strach padł na Toma Cruisa i Johna Travoltę, a to za sprawą kontrowersyjnego dokumentu o praktykach scjentologicznych. Film Alexa Gibneya pt. „Oczyszczani: scientologia i więzienie wiary” pokazuje proces, jakiemu poddawani są członkowie „kościoła”: pranie mózgów, szantażowanie celebrytów, obozy pracy. Trudno uwierzyć, że znani i lubiani aktorzy mogą być związani z instytucją, która za nieposłuszeństwo każe wiernym przez wiele godzin stać w pojemnikach z odpadkami, nurzać w błocie albo czyścić toaletę językiem. Oczywiście nie dotyczy to samej góry czyli najjaśniejszych gwiazd, takich jak Cruise czy Travolta. Choć – paradoksalnie – również oni musieli zapłacić ogromną cenę. Travolta – za milczenie, bo podobno scientolodzy mają na aktora haki. Tom Cruise za nieposłuszeństwo najbliższych. Jak sugeruje autor dokumentu – gwiazda została zmuszona do rozwodu z Nicole Kidman, a później także z Katie Holmes, ponieważ obie żony nie chciały podporządkować się Kościołowi, a przede wszystkim pozwolić na indoktrynowanie wspólnych dzieci. Pikanterii całemu wydarzeniu dodaje fakt, że na dziesięć dni przed premierą filmu, władze Kościoła scientologicznego wykupiły całostronicowe ogłoszenia w „New York Times” i „Los Angeles Times”, w których dyskredytują twórcę, zarzucając mu uprawianie antyreligijnej propagandy i kłamstwo. Jednak – szczęśliwie – zablokowanie premiery okazało się być mission impossible. Nawet dla Toma Cruisa.

*
Kim Kardashian z rodziną wybrała się do Armenii, skąd pochodzą przodkowie celebrytki. Gwiazda reality show została przyjęta iście po królewsku. Spotkała się z premierem kraju, a każdemu publicznemu wystąpieniu towarzyszył pisk rozentuzjazmowanego tłumu i kordon policji. Kim, w czerwonym, eleganckim kombinezonie, odwiedziła miejsce ormiańskiej pamięci narodowej i złożyła bukiet tulipanów pod pomnikiem poświęconym ofiarom masowych mordów. Celebrytka sfotografowała się także na tle rodzinnego domu, a właściwie jego ruin. W beżowym płaszczu i złotych szpilkach pozowała na tle rozpadającego się budynku. Przy okazji pobytu w Erywaniu, Kanye West zagrał koncert nad „Jeziorem łabędzim”. Ku uciesze fanów, podczas występu wskoczył do wody. Publika ruszyła za nim i po kilku sekundach rapera oblegał wianuszek wielbicieli. Nie obyło się bez interwencji policji. Wybryk piosenkarza wzbudził spore zamieszanie w internecie. Jedni żartowali, że zadufanemu w sobie West’owi wydawało się, że potrafi chodzić po wodzie. Inni, zamieszczali zdjęcia plastykowych worków z zielonkawą cieczą sugerując, że to „woda (u) święcona”, bo brodził w niej ukochany artysta. Jakkolwiek horrendalne i niestosowne byłoby zachowanie celebrytów w Armenii, trzeba przyznać, że o lepszej promocji władze kraju nie mogłyby marzyć. Profil Kim Kardashian na Facebooku śledzą 24 miliony ludzi, z których większość nigdy nie słyszała o ludobójstwie Ormian. Czyżby Kim próbowała wykorzystać swoje „piętnaście minut sławy” do mówienia o czymś ważniejszym niż kolor włosów i wielkość implantów? Miejmy nadzieję.