Katastrofa w Smoleńsku.Fot.: Bartosz Staszewski/ CC by-SA/ www.prsteam.net.

Fot.: Bartosz Staszewski/ CC by-SA/ www.prsteam.net.

 

Piąta rocznica katastrofy smoleńskiej nie będzie przebiegać tylko w duchu upamiętnienia jej ofiar. Stanie się ona także kolejnym rozdziałem walki politycznej nasilonej zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi.

W dodatku Naczelna Prokuratura Wojskowa przyznaje już wprost, że nie jest w stanie podać nawet przybliżonego terminu zakończenia śledztwa, bo wciąż wypływają nowe fakty. Komisja Macieja Laska nadal uporczywie podtrzymuje swoją wersję katastrofy zawartej w raporcie tzw. Komisji Millera, której zaprzecza tzw. Komisja Macierewicza.

Ostatnio wiceprezes PiS upowszechnia stwierdzenie, że od zamachu smoleńskiego rozpoczęła się wojna Putina z Zachodem. Jej pierwszym akordem był – w jego przekonaniu – zamach na polską parę prezydencką i dużą część polskiej elity politycznej. Dlatego PiS piątą rocznicę katastrofy będzie obchodził również jako piątą rocznicę rozpoczęcia owej wojny z Zachodem.

Tymczasem Radio RMF FM podało do publicznej wiadomości część wyników ponownych analiz kopii nagrań z kokpitu Tu-154M. Tym razem udało się odczytać z nich więcej niż w dotychczasowych stenogramach. Według tej rozgłośni wyłaniający się z nich obraz tego, co działo się w kabinie pilotów tupolewa w sposób istotny różni się od wcześniejszych ustaleń zespołów ekspertów, bowiem z rozpoznanych głosów wynika, iż w kabinie pilotów do samego końca przebywała osoba opisana przez biegłych jako dowódca Sił Powietrznych. Osoba ta nie opuściła kokpitu mimo wezwania stewardessy do zajęcia swoich miejsc, wydawała polecenia członkom załogi, i zachęcała do lądowania.

Sugestie o konieczności lądowania miały też padać z ust dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany. Radio podkreśliło, że najnowsze analizy uznają za wadliwe wszystkie wcześniejsze ekspertyzy nagrania – zarówno prowadzone przez MAK, jak przez Komisję Millera, Instytut im. Sehna, czy Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji. Polscy biegli ponownie skopiowali zapisy „czarnej skrzynki” w lutym 2014 r. w Moskwie.

Dla jasności obrazu przypomnieć trzeba, że dowódcą sił powietrznych był generał Andrzej Błasik zniesławiony bezpodstawnie w raporcie MAK, w którym ogłoszono m.in. że w jego organiźmie znaleziono ślady alkoholu. Zaprzeczyła temu wspomniana Komisja Millera informując także, iż generał nie wydawał żadnych poleceń załodze samolotu.

Najnowsze odczytania wykazują, że jednak generał Błasik był w kabinie pilotów o godzinie 8:40:07 i pytał głośno, czy załoga ma „jakieś pomysły” w sytuacji, kiedy niesłychanie gęsta mgła uniemożliwia lądowanie na lotnisku w Siewiernym. Jego obecność jako nadzorcy mogła zatem pośrednio wpływać na nich, podobnie jak i jego wcześniejsza opinia o próbach lądowania: „musimy to robić aż do skutku”.

Pytany o interpretację tej sytuacji wspomniany Maciej Lasek podkreślił, iż „nie mamy całego stenogramu, nie potrafimy konkretnych słów nanieść na konkretne zdarzenia w locie. I nie wiemy, czy wszystkie słowa zostały przypisane gen. Błasikowi ze stuprocentową pewnością, czy tylko z prawdopodobieństwem i z jakim? Prokuratura tej ekspertyzy nie opublikowała, nie wiemy, czy mamy do czynienia z opinią końcową”.

Lasek zauważył także, iż z najnowszego stenogramu wiadomo, że przez ostatnie 20 minut lotu do kokpitu wchodziły różne osoby, które ktoś kilkakrotnie próbował uciszać – najpierw spokojnie: “cicho tam”, a za ostatnim razem: “k…, przestańcie, proszę”. To świadczy o tym, że dowódca tupolewa nie miał żadnego wpływu na “gości” w kokpicie. Nie było sterylnego kokpitu, choć załoga o to prosiła.

Do wiadomości podanej przez Radio RMF FM ustosunkowała się Naczelna Prokuratura Wojskowa oświadczając w specjalnym komunikacie, że „materiał ten, aczkolwiek zawiera w określonych obszarach stwierdzenia i cytaty wynikające ze stenogramu wykonanego przez biegłych, to jednak obarczony jest również szeregiem nieścisłości zarówno w zakresie treści wypowiadanych fraz, identyfikacji mówców oraz, w pewnych przypadkach, opatrzony jest komentarzem niebędącym interpretacją przebiegu zdarzenia zaprezentowanego przez biegłych”.

W komunikacie tym jest również informacja, że stenogram, na który się powołała rozgłośnia wraz z opinią w zakresie fonetyczno-akustycznej analizy oraz cyfrowym przetwarzaniem dźwięku stanowi integralną część kompleksowej opinii zespołu biegłych. Prokuratury nadal dokonują szczegółowych analiz stenogramu. Dopiero po jej zakończeniu podejmą decyzję w zakresie uzupełnienia tej opinii bądź jej weryfikacji. Rzecznik tejże Prokuratury Marcin Maksjan zapowiedział śledztwo w sprawie nielegalnego przecieku informacji z niepełnymi i niezweryfikowanymi ostatecznie danymi, które mogą spowodować dezinformację.

W rzeczy samej trudno oprzeć się wrażeniu, że te wyrywkowe i nie potwierdzone dane zostały celowo puszczone w eter i podchwycone przez media tuż przed obchodami piątej rocznicy. Trudno się także dziwić opinii posłów PiS, którzy twierdzą że są one całkowicie niewiarygodne.

Poseł z tej partii Bartosz Kownacki przedstawiając stanowisko zespołu parlamentarnego do spraw zbadania przyczyn katastrofy Tu-154M powiedział, że stenogramy są pisane cyrylicą i są pisane na zlecenie Putina, oraz wpisują się w tę narrację, którą wcześniej zapisała pani Anodina – przewodnicząca Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego MAK. Tego samego zdania jest rzecznik prasowy PiS Marcin Mastalerek.

O prowokacyjnym charakterze informacji podanej przez Radio RMF FM mówił także prezes PiS Jarosław Kaczyński, zaś kandydat tej partii na prezydenta – Andrzej Duda podkreślił, że rzekome rewelacje uderzają przede wszystkim w rodziny ofiar i mają zburzyć porządek społeczny wywołując negatywne emocje. Przypomniał on, że cały czas trwa dyskusja i powstało mnóstwo dezinformacji co do treści zapisów czarnych skrzynek. Poważne badanie zacznie się wtedy, gdy ich oryginały znajdą się w Polsce. W jego przekonaniu burza powstała po ogłoszeniu części opinii biegłych ma dzielić Polaków przed ważną rocznicą. I nie sposób odmówić mu racji, zważywszy, że w świetle badań CBOS 51 procent Polaków nie wierzy w zamach w Smoleńsku, zaś 31 procent jest o nim przekonanych.

W czwartek rano przedstawicielki części rodzin smoleńskich Małgorzata Wassermann i Ewa Błasik wystosowały apel o międzynarodową pomoc i powstanie międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Zdaniem żony zmarłego w katastrofie Dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika, upublicznione we wtorek stenogramy to “kompromitacja państwa polskiego i polskiej prokuratury”