Kampania wyborcza trwa w najlepsze. Nikt chyba już nie ma wątpliwości, że poza Bronisławem Komorowskim i Andrzejem Dudą żaden z kandydatów nie ma szans na wygraną.

Ci, którzy stanęli do walki z nimi dobrze o tym wiedzą, dla nich wybory będą rankingiem ich popularności. Z informacji sztabów wyborczych wynika, że najwięcej podpisów – blisko 1,6 mln – złożył w Państwowej Komisji Wyborczej komitet Dudy; ok. 650 tys. (w tym ok. 400 tys. już po rejestracji) – komitet Komorowskiego; 510 tys. – komitet Magdaleny Ogórek; 450 tys. – komitet Adama Jarubasa; 200 tys. – komitet Janusza Korwin-Mikkego; prawie 200 tys. – komitet Pawła Kukiza; 188 tys. – komitet Mariana Kowalskiego; 150 tys. – komitet Janusza Palikota; blisko 145 tys. – komitet Jacka Wilka; 130 tys. – komitet Pawła Tanajno; 125 tys. – komitet Grzegorza Brauna.

Tymczasem Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę w tejże Państwowej Komisji Wyborczej. Jej efektem będzie zawiadomienie prokuratury o „poważnych nieprawidłowościach” w Krajowym Biurze Wyborczym. Chodzi o przetarg na system informatyczny, który nie sprawdził się podczas ostatnich wyborów do samorządów. Nie wiadomo jeszcze, czy powiadomienie to zmieni dotychczas ustaloną procedurę wyborczą.

Jednym z elementów kampanii jest zohydzanie przeciwnika. Najostrzej ono przebiega na linii Duda – Komorowski. Biorą w tym udział główne media. W ubiegłym tygodniu „Gazeta Wyborcza”, popierająca PO i Komorowskiego, opisała proces powstawania wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy o SKOK-ach z 2009 roku. Według niej Duda nie zamówił wówczas niezależnych opinii ekspertów, a w czasie prac nad wnioskiem spotkał się z byłym prezesem SKOK-ów Grzegorzem Biereckim i przyjął szefa rady nadzorczej SKOK-u Adama Jedlińskiego.

Zanim skarga konstytucyjna została rozpatrzona, Bierecki zlikwidował Fundację na rzecz Polskich Związków Kredytowych i przetransferował 65 milionów złotych do swojej spółki. Wielomilionowe dywidendy znalazły się także na kontach jego braci i Jedlińskiego. W odwecie pojawiły się oskarżenia pod adresem Komorowskiego, że hołubił byłych oficerów WSI zarządzających m.in. SKOK-iem Wołomin, który przyniósł najwyższe straty – w wysokości 2,2 miliarda zł. Błyskawicznie pojawiło się w mediach zdjęcie prezydenta z Piotrem P. i Mariuszem G, związanym z WSI i podejrzanymi o gigantyczne oszustwa oraz wyłudzenie równie gigantycznych sum.

Szybko też ukazała się informacja, że syn prezydenta był prokurentem w jednej ze spółek prowadzonych przez Piotra P. Rzecz jasna i jedna, i druga strona wszystkiemu zaprzeczają, nazywając wyciąganie dawnych spraw i kreowanie nieistniejących faktów brudną grą wyborczą. W obronę Dudy zaangażowały się wszystkie propisowskie media oraz sam prezes Kaczyński, który stwierdził, iż „przez całą swoją karierę polityczną nie miał on nic wspólnego z żadnymi przedsięwzięciami niedobrymi z punktu widzenia interesu społecznego”. Rzecz jasna obronę Komorowskiego i jego syna prowadzą media popierające PO. Należy się psychicznie przygotować na kolejne sensacje mających zniesławić konkurenta.

Nie sposób też nie snuć podejrzeń, że elementem kampanii wyborczej jest również wyrok sądu rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, który skazał byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego na trzy lata więzienia i zakaz pełnienia funkcji publicznych przez dziesięć lat. Poseł PiS został skazany za nadużycia prawa w sprawie afery gruntowej w 2007 r. Prokuratura chciała kar więzienia w zawieszeniu, obrona wnosiła o uniewinnienie. Wyrok jest nieprawomocny.

Kamiński stwierdził, iż wyrok w sprawie afery gruntowej „godzi w elementarne poczucie sprawiedliwości, jest kuriozalny, rażąco niesprawiedliwy i niezrozumiały” i zapowiedział, że wniesie apelację. W oświadczeniu przekazanym dziennikarzom napisał, że w 2012 roku inny skład tego samego sądu rejonowego dla Warszawy Śródmieścia umorzył to postępowanie z powodu braku cech przestępstwa. Wyrok skazujący jego i jego współpracowników prowadzi do wniosku, że CBA nie powinno w ogóle zajmować się tą sprawą. „A przecież w wyniku tych działań sprawcy przestępstwa zostali ujęci i osadzeni. Oba wyroki są ze sobą sprzeczne” – napisał w konkluzji Kamiński. O tym, że wyrok sądu jest elementem kampanii jest przekonany także Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem coraz szybciej przebiega „rozpoczęta siedem lat temu droga ku Białorusi”.

Wśród ostatnich wypowiedzi prezesa PiS znamienne jest stwierdzenie zawarte wywiadzie udzielonym „Wirtualnej Polsce”. Otóż przyznał on w nim, że nie widzi w Polsce żadnej partii, z którą mógłby współrządzić i nie wykluczył pozostania w opozycji nawet w przypadku zwycięstwa w wyborach parlamentarnych nie gwarantującego samodzielnych rządów.

Kaczyński poinformował, że sam nie startuje w wyborach prezydenckich, bo w tej chwili „nie miałoby to sensu”. W jego ocenie Andrzej Duda jest najlepszym kandydatem na prezydenta, „bo ma najwięcej atutów, najwięcej zalet, bo jest człowiekiem, który może pokazać Polakom perspektywę zmiany, dobrej zmiany, której Polska dzisiaj potrzebuje, zmiany wcale nie radykalnej tylko dobrej, spokojnej, ale prowadzącej do celu, prowadzącej do tego, żeby Polakom żyło się znacznie lepiej niż obecnie, żeby Polska mogła się rozwijać, także pod względem demograficznym, i wreszcie, żeby Polska była bezpieczna”.