Świąteczny Kurier zawsze jest grubszy, dzięki ogłoszeniom, które powiększają znacznie jego zawartość. Właściciele polskich sklepów, agencji, parafii, organizacji, klubów, prawnicy, lekarze składają na naszych łamach życzenia świąteczne swoim klientom, interesantom, pacjentom. Dziękują w ten sposób ludziom, dzięki którym prowadzą swoje biznesy, i wspierają nas – polonijne media.

W przypadku Kuriera Plus to duże wsparcie, bo nasz tygodnik utrzymuje się wyłącznie z reklam. Nie jest to łatwe, ale szczęśliwie trwamy dzięki naszych ogłoszeniodawcom od wielu lat. Gdyby liczyć od samego początku, to gazeta pod nieco zmienionym tytułem ukazuje się od 1987 roku. W 1994 roku przeszła małą rewolucję, zmieniło się kierownictwo redakcji, formuła tygodnika, a do tytułu doszedł Plus wskazując pozytywną perspektywę. Jesteśmy długo na rynku polonijnym. Dłużej jest tylko Nowy Dziennik, który po drodze przeszedł przeobrażenia.

Kurier Plus stara się towarzyszyć Polakom mieszkającym na Wschodnim Wybrzeżu w ich codziennym życiu. Opisujemy je, doradzamy, tłumaczymy najważniejsze wydarzenia polskie, amerykańskie i światowe.

Nie byłoby to możliwe bez wsparcia przede wszystkim naszych stałych i świątecznych ogłoszeniodawców. Wielu stałych reklamodawców jest z nami od lat. Naszą gazetę wybrali jako najwłaściwszą drogę do tego, by sami mogli istnieć na co dzień, i mieć kontakt ze swoimi klientami, pacjentami, interesantami. Reklamują swoje usługi, towary, zawiadamiają o wydarzeniach kulturalnych. Można ich wymieniać bez końca.

Na naszych łamach swoje usługi poleca Polsko-Słowiańską Federalną Unią Kredytową, o wydarzeniach kulturalnych informuje Polski Dom Narodowy, kierowany od lat z powodzeniem przez Antoniego Chrościelewskiego, wielce zasłużonego dla środowiska Polaków w Nowym Jorku. Równie blisko współpracujemy ze Stowarzyszeniem Weteranów Polskich, Centralą Polskich Szkół Dokształcających pod kierunkiem dr Doroty Andraki, Pulaski Association, North Brooklyn Development, organizacją, która pomaga rodakom przebrnąć przez trudne administracyjne drogi w załatwieniu życiowych spraw.

U nas zamieszcza informacje o swojej działalności Polski Instytut Kultury, także Instytut Piłsudskiego, prężnie działające kluby seniorów: Amber, założony przez dwóch polskich lekarzy, a prowadzony z powodzeniem przez artystę Janusza Skowrona, czy PSC Community Services – ośrodek, kierowany przez Krzysztofa Olechowskiego. Na naszych łamach ogłasza się firma Krzysztofa Rostka – Belveder Bridge, który jest nie tylko szefem firmy budowlanej i Realty Estate, ale też polonijnym działaczem. Świątecznie wspiera nas Dariusz Knapik, także życzliwy Polonii wraz ze swoją firmą budowlaną Victoria. Zawsze wspierają nas takie biznesy jak: hurtownia Adamba – Adama Bąka, Doma Export, firma wysyłkowa prowadzona przez Ludwika Wnękowicza, teraz właściwie już przez jego córkę Monikę czy Ronoland prowadzony przez Agatę i Bogusława Osiowych.

Swoje usługi na naszych łamach polecają polscy adwokaci Romuald Magda, Antoni Moszczyński, Joanna Gwóźdź, którzy nie tylko tą drogą szukają klientów, ale tłumaczą amerykańskie prawo naszym rodakom, przypominają o czym powinni pamiętać, by zabezpieczyć siebie i swoje rodziny, a przede wszystkim występują w sądach w ich imieniu.

Na stałe z Kurierem Plus związana jest Markowa Apteka, czyli apteka Marka Wójcickiego. Od czasu do czasu ogłasza się u nas Lorven Pharmacy, mieszcząca się przy Manhattan Avenue, której menedżerem jest Polak, Maciek Jabłoński. Zawsze chętnie świątecznie wspiera nas Polsko-Amerykańska Apteka państwa Mitków, usytuowana na rogu Nassau Avenue i Leonard Sreet. Complete Physical Therapy, rehabilitacyjny ośrodek, który od pewnego czasu ma nową, piękną siedzibę na rogu McGuinness Blvd. i Norman Ave., założony przez Grażynę Grochowski.

Mamy za co dziękować sklepom, które tak jak W-Nassau Meat Market, popularna Kiszka, wspierają nas reklamami przez cały rok, a na święta jeszcze dorzucają coś ekstra – bagatela – reklamę na całą stronę. Tak jest od lat. W ten sposób Włodzierz Lubiński chce podziękować swoim stałym klientom za zakupy w jego, bardzo dobrym sklepie, a przy okazji chce nas wesprzeć. Od wielu lat naszym stałym klientem jest włoska wyśmienita cukiernia Fortunato Brothers przy Manhattan Ave., w pobliżu Metropolitan Ave.

Dystrybucję Kuriera wiążemy z biznesami, które nas wspierają reklamami. Miejsca, gdzie nasi czytelnicy znajdują co tydzień Kurier Plus, są dla naszej redakcji miejscami specjalnymi. M.in. dzięki tym biznesom możemy wydawać nasz tygodnik. Więc nasza gazeta nie jest tylko prezentem dla czytelników od Kuriera, bo na to nie byłoby nas stać, ale także prezentem od biznesów polskich, których reklamy znajdujecie Państwo w naszych cotygodniowych wydaniach.

Mamy takich ogłoszeniodawców świątecznych, którzy na nasze krótkie pytanie, zadawane trzy razy w roku z okazji Wielkanocy, Bożego Narodzenia i Parady Pułaskiego zawsze odpowiadają: oczywiście ogłosimy się, albo: jak mogłoby być inaczej, albo: u was zawsze zamieścimy życzenia dla naszych klientów i waszych czytelników. I znowu mogłabym wymieniać ich bez końca. Mówią tak bez względu na to czy przeżywamy trudne ekonomicznie czasy czy okres prosperity… Aż miło ich pytać, czy prosić o reklamę.

Takie odpowiedzi mamy zawsze od biznesów na Greenpoincie: Star Deli, Steve’s Meat Market, Krajan, Green Farm, Polservice, Fidelity Tax Services, od Teresy Piaseckiej, rozliczającej podatki. Tak odpowiadają właściciele Driggs Meat Market i Sky Flowers z Driggs Ave. Zawsze nas wspiera Teresa Kramer i Ryszard Podedworny z Northside Bakery na Williamsburgu. Na Maspeth z kolei zawsze możemy liczyć na wsparcie właściciela pana Andrzeja z San Cafe, Alana z Syreny, właściciela sklepu Grosik, Kubuś czy Eagle Pharmacy. Wszyscy oni chętnie zamieszczają życzenia w naszym tygodniku z okazji świąt. Na Ridgewood mamy wsparcie z Wawelu, Hetmana, Universal Northside Agency, Jantara i Żabki.

Na dolnym Brooklynie właściciele Cracovii z 13 Avenue zawsze odpowiadają tak samo: oczywiście złożymy życzenia jak zawsze.

To samo słyszymy w Krakusie przy Ditmas Ave., Galicji przy New Utrecht Avenue, Bartku na tej samej ulicy, zawsze życzliwie jesteśmy przyjmowani w Mazowszu przy Church Avenue, Jubilacie, Eagle Provision na 5 Avenue na dolnym Brooklynie. Lista nie jest pełna, bo w gruncie rzeczy musielibyśmy wymienić wszystkie biznesy, które pojawiają się w formie reklam na naszych łamach. Dziękujemy stałym i świątecznym reklamodawcom za wsparcie, bo to właśnie dzięki nim istniejemy.

Czasy się zmieniły. Wielu naszych rodaków wyemigrowało ze Stanów, dużo polskich biznesów zniknęło z mapy Nowego Jorku i okolic, od lat odbija się czkawką kryzys, który rozpoczął się w 2008 roku i którego końca nie widać. Trudno być hojnym w takich czasach, choćby tylko na święta, a co dopiero przez cały rok. A jednak, mimo nie najlepszej sytuacji, my ciągle otrzymujemy życzliwe wsparcie. Wzajemnie jesteśmy sobie potrzebni, by ten trudny okres przetrwać.

Nie tylko istnienie mediów, ale i organizacji polonijnych zależy od wsparcia biznesów. Z kolei polskie biznesy zależą od nas – klientów, pacjentów, interesantów, widzów, słuchaczy itp. Koło się zamyka, bo inne społeczności nigdy w dużym stopniu nie zainteresują się polskimi produktami, polską kuchnią, usługami, sztuką, tak jak polski odbiorca. Owszem mogą sporadycznie, z ciekawości zajrzeć na nasze podwórko, ale na pewno na nim nie zostaną na stałe. Dlatego, jeśli sami sobie nie pomożemy, robiąc zakupy w polskich sklepach, chodząc do polskich lekarzy, korzystając z usług polskich adwokatów, należąc do polskich klubów, uczęszczając na polskie koncerty, spektakle, to zaczniemy znikać z krajobrazu Nowego Jorku szybciej niż przypuszczamy.

Przy okazji świąt chcemy podziękować naszym reklamodawcom, Polakom korzystającym z usług polskich biznesów, wierząc, że wspierając się wzajemnie, jako mniejszościowa społeczność przetrwamy, mając swoją godną reprezentację w postaci instytucji kulturalnych, organizacji, klubów, mając polskie sklepy, usługi, lekarzy, prawników posługujących się dobrze znanym nam językiem.