ssssss

Gdy Żydzi żądają, znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.

1 Kor 1,22-25

Gretchen Rubin w książce „The Happiness Project” pisze, że początkiem i kluczem pozytywnych zmian w życiu i wzmożonej kreatywności może być zwykłe postanowienie, że rano po obudzeniu poświęcimy trzy minuty na zasłanie łóżka. Jedna z młodych matek, która zastosowała się do tej rady, napisała: Przez kolejne dziesięć dni po wstaniu porządkowałam swoje łóżko i zauważyłam, że to ma bardzo pozytywny wpływ na moją zwykłą codzienność. Z pozytywną energią pomagam dzieciom uporządkować ich sypialnie, zmywam naczynia, zbieram porozrzucane w domu zabawki, różne części garderoby i gazety.

Po odprowadzeniu dzieci do szkoły, wracam do domu i spoglądam na zegarek, który wskazuje ósmą godzinę. Patrzę na posprzątane mieszkanie i czuję wewnętrzną radość i przypływ energii do dalszej aktywności. Patrzę na świeżo zasłane łóżko, uśmiecham się i mówię do siebie: Żegnaj miły kąciku, który rankiem wykreowałam własnymi rękami. Wychodzę z sypialni gotowa zmierzyć się z czekającym mnie dniem”. Zasłanie łóżka rano może być pierwszym krokiem w kierunku uporządkowania bałaganu w domu, a może i w naszym życiu.

Uporządkowanie sypialni, gdzie spędzamy jedną trzecią życia nie tylko cieszy oko, ale także sprawia, że staje się ona miejscem piękniejszych i spokojniejszych snów. Gdy z sypialni usuniesz telewizor, produkty spożywcze, wyłączysz komputer, to wtedy twój sen będzie spokojniejszy i dłuższy, bardziej relaksujący, obudzisz się wypoczęty. Lekarze i specjaliści od snów zachęcają, abyśmy z sypialni usunęli wszystko co zbędne, a uczyni to z niej „świątynię snu”. Przechodząc od porządku w sypialni do porządku w życiu zacytuję jeszcze jedną wypowiedź ze wspomnianej książki: „Na łóżko można popatrzeć w kategoriach Zen: Stan łóżka odzwierciedla stan w twojej głowie”.

Zapewne, gdybyśmy zastosowali powyższe rady w naszym życiu, to mógłby to być dobry początek końca bałaganiarstwa w naszym domu, co nie jest bez wpływu na poprawne relacje w rodzinie. Jakże często poranne bałaganiarstwo staje się powodem porannej sprzeczki. A poszło o takie głupstwo; brudne skarpetki na podłodze. Przez pryzmat powyższych rozważań chcę spojrzeć nie na „świątynię snu”, ale świątynię zbudowaną ludzkimi rękami i poświęconą Bogu oraz na świątynię naszego ciała.

Porządek w tych świątyniach bardzo często zaczyna się od wytrwałości w małych rzeczach, jak wspomniane wcześniej, zasłanie łóżka. Jakże często z pozoru niewielka rzecz staje się początkiem gruntownych zmian w życiu. Wielki Post jest czasem jak najbardziej odpowiednim do porządkowania nie tyle świata materialnego, co duchowego. Pamiętam z rodzinnego domu wielkopostne porządki wiosenne przed Wielkanocą, które zaczynały się w wiejskiej chacie. Bielono ją wapnem, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Z mieszkania wynosiło się wszystkie meble i wtedy było widać ile brudu nazbierało się w zagraconych kątach. Po wybieleniu mieszkania, wszystko pachniało czystością i wapnem. W domu i w duszy czuło się odświętność.

To przygotowywało do przeżyć, które miały miejsce w parafialnym kościele, który również na święta był generalnie sprzątany i porządkowany. Tu może warto wspomnieć angielską nazwę Wielkiego Postu – Lent, która pochodzi od staroangielskiego słowa wiosna – spring. Mając to na uwadze możemy powiedzieć, że wiosenne porządki są wezwaniem do podjęcia trudu nad porządkami duchowymi.

Ewangelia na dzisiejszą niedzielę mówi o porządkach, jakie poczynił Jezus w Świątyni Jerozolimskiej przed świętami Paschy. Nie biegał jednak po świątyni z miotłą i pędzlem, ale z powrozem. Nie chodziło Mu o odrapane ściany, czy zakurzone kąty. Zwrócił uwagę na porządek w najważniejszym świątynnym wymiarze: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”.

Świątynia Jerozolimska dla Izraelitów była najświętszym miejscem. Miejscem kultu jedynego Boga, znakiem więzi Narodu Wybranego z Bogiem. Składano w tej Świątyni różne ofiary. W okresie świątecznym nawiedzały ją ogromne rzesze wiernych z Palestyny i całego Imperium Rzymskiego. W świątyni składano ofiary Bogu z płodów rolnych, jak i też krwawe ofiary ze zwierząt. W przedświątecznych dniach pędzono do Jerozolimy całe stada krów, cieląt, owiec i kóz. Historyk żydowski Józef Flawiusz pisał, że w roku 66, cztery lata przed zniszczeniem Świątyni Jerozolimskiej, złożono w ofierze 250 600 sztuk zwierząt.

W mieście budowano dla zwierząt ofiarnych stajnie i zagrody, składy z paszą, miejsca do pojenia. Drobne zwierzęta często sprzedawano na dziedzińcu samej świątyni, zakłócając porządek świętych obrzędów. Temu bałaganowi sprzeciwił się Jezus. W Ewangelii czytamy: „Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał”. Chrystus oczyścił świątynię z bałaganu, który przesłaniał i zakłócał najważniejszą jej rolę. Świątynia jest miejscem spotkania z Bogiem, miejscem oddawania czci Bogu i miejscem własnego uświęcenia.

To wydarzenie w sposób dramatyczny kierowało uwagę na inną świątynię, o której mówi dialog zanotowany przez ewangelistę: „W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus”.

Jezus przyjął ludzkie ciało i tym samym Bóg stał się bardzo bliski człowiekowi. W ludzkim ciele zamieszkał Bóg i przez to stało się ono świątynią Boga. Miejscem obecności i kultu oddawanego Bogu. Jezus w swoim Ciele złożył siebie w ofierze za ludzi, aby ich pojednać z Bogiem i pojednać ludzi między sobą. Nową świątynią spotkania z Bogiem nie jest tylko fizyczne zmartwychwstałe Ciało Jezusa, ale także to Ciało, które tworzy się z Niego i wokół Niego mocą Ducha Świętego. Na mocy tej tajemnicy wiary św. Paweł pisze: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w Was?”

A zatem, w to szerokie rozumienie świątyni wpisuje się nasze ciało wypełnione Duchem Świętym. Jest to prawda trudna do pojęcia, dlatego św. Paweł w mądrości zmartwychwstania Chrystusa napisze: „To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi”. A zatem wszelkie porządki wielkopostne trzeba zacząć od własnej duszy, aby stała się rzeczywiście świątynią Ducha Świętego.

Na koniec wysłuchajmy słów św. Jana Pawła II o świątyni materialnej, gdzie rodzi się i umacnia świątynia ducha: „W tym samym duchu wiary przybyłem do Łagiewnik, aby konsekrować tę nową świątynię. Jestem bowiem przekonany, że jest to także szczególne miejsce, które Bóg obrał sobie, aby tu wylewać łaski i udzielać swego miłosierdzia. Modlę się, aby ten kościół był zawsze miejscem głoszenia orędzia o miłosiernej miłości Boga; miejscem nawrócenia i pokuty; miejscem sprawowania ofiary eucharystycznej – źródła miłosierdzia; miejscem modlitwy – wytrwałego błagania o miłosierdzie Boże dla nas i całego świata”.